Mała Czerwona!

Jesień w tym roku nas nie rozpieszcza. Ładnych, słonecznych dni jest jak na lekarstwo, dlatego jeśli tylko praca mi pozwala każdą wolną chwilę wykorzystuję na aktywność na świeżym powietrzu. Staram się nie dawać jesiennej chandrze, która podstępnie próbuję mnie dopaść na wszelkie sposoby. Będę szczera, miewam gorsze dni, w których moja motywacja do czegokolwiek spada do zera. Wtedy mam ochotę wskoczyć w dres, ciepłe skarpety i zaszyć się pod kołdrą z kieliszkiem wina i przezimować resztę paskudnych dni w takim właśnie stanie. Na szczęście w moje ręce znowu ostatnio wpadła, właściwie spadła (i to dosłownie… z półki) książka Reginy Brett „Jesteś cudem- 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym”. Jest to książka choć pisana prostym językiem, to podejmująca ważne tematy, o których często boimy się rozmawiać. Polecam z całego serca. Myślę, że to idealna lektura na jesienne wieczory. A przechodząc do dzisiejszej stylizacji, to jeden z tych zestawów, w które chętnie wskakuję jak tylko robi się ładnie. W tym sezonie kolor czerwony znowu wraca do łask. „Mała czerwona” jest więc idealnym wyborem na cieplejsze dni. Do niej wystarczy dobrać czarne dodatki i już mamy elegancki i modny look. A Wy, na jaki kolor stawiacie jesienią? Dajcie znać w komentarzach! Do następnego! 🙂

Foto: Dorota Siemianów

Sukienka- Orsay

Kozaki- Orsay

Płaszczyk- De Facto

Torebka- Mohito

Zegarek- Daniel Wellington

Bransoletka- Lilou

Kapelusz-Lilou

 

 

 

Continue Reading

Kolorowy vs. Czarny- idealny płaszcz na jesień!

Zawsze, kiedy rozpoczyna się nowy „modowy sezon”, stoję przed poważnym dylematem, a mianowicie –  na jakie kolory tym razem postawić? Nie mogąc się zdecydować, często sięgam po klasykę – czerń, szarości, bądź beże.  Paradoks polega na tym, że kiedy w szafie pojawia się kolejny czarny płaszcz, zastanawiam się, dlaczego go kupiłam… Z przykrością stwierdzam, że w mojej szafie, niestety trochę wieje nudą… No ale… nie od dziś wiadomo, że kobiecie nie dogodzisz! ^^ Nie mogąc się zdecydować, postanowiłam zaproponować Wam aż dwie stylizacje chcąc poznać Waszą opinię, w której wersji czujecie się lepiej. W obu stylizacjach wykorzystałam tą samą bazę, tj. wygodne jeansy i ciepły sweter. Zmienia się jedynie okrycie wierzchnie, czyli płaszcz. Pierwszy look od razu rzuca się w oczy a to za sprawą pięknego, musztardowego koloru. Jest to idealne rozwiązanie na jesienną chandrę, zważywszy, że za za oknami ostatnio jest naprawdę paskudnie. Taki kolorystyczny akcent podświadomie poprawia mi humor i dodaje odrobiny słońca w te szare, jesienne dni. Drugi look to już klasyka, z nowoczesnymi wstawkami – czarny płaszcz dzięki rękawom ze srebrną nitką nie jest już nudnym, nie wyróżniającym się okryciem. Osobiście rewelacyjnie czuję się zarówno w jednym, jak i drugim zestawie. A płaszczami „żongluję” w zależności od nastroju i pogody na dworze! A Wam, który płaszczyk bardziej przypadł do gustu? Czekam na Wasze komentarze! I do następnego!

Płaszcz, szalik, torebka- Promod (KLIK)

Buty- Deichmann

Spodnie- Tommy Hilfiger

Płaszcz, szalik, torebka- Promod (KLIK)

Buty- Deichmann (KLIK)

Spodnie- Tommy Hilfiger

 

Continue Reading

Ponadczasowy Granat!

Wszystko co dobre szybko się kończy! Wszyscy chyba znamy to przysłowie. I tak też było w przypadku tegorocznego lata. Minęło w mgnieniu oka, a letnie kreacje trzeba było zastąpić grubymi swetrami…. STOP!

I tutaj na scenę wchodzi piękna polska złota jesień, która pojawiła się ni stąd ni zowąd z temperaturami na poziomie późnej wiosny lub wczesnego lata. A sukienka, która już dawno była skazana na „przezimowanie” w szczelnie zamkniętym pudle, doczekała się swoich 5 minut. Granatowa koronka i długość do kolan sprawiają, że będzie to odpowiednia kreacja na wiele okazji. Poczynając od zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia (wiecie, że do nich już tylko 10 poniedziałków :O), a kończąc na  imprezce firmowej. Ja obecnie noszę ją razem z beżowym płaszczem, który jest kolejnym klasykiem w mojej garderobie. Takie połączenie wraz z wysokimi szpilkami daję nam bardzo elegancki look, który ja osobiście uwielbiam! A Wam, jak się podoba? Macie takie klasyczne zestawy w swojej szafie?

 

Foto: Bartosz Skopiński

Sukienka- Cellbes (znajdziecie ją TUTAJ)

Buty- ALDO

Płaszcz- La Boca Leszno

Zegarek- Daniel Wellington

Continue Reading

Dieta pudełkowa So! Yolo Catering – hit czy kit?

Temat jedzenia, jest chyba, zaraz po modzie i kosmetykach, jednym z moich ulubionych tematów. A to dlatego, że kocham jeść. Próbując nowych potraw z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne doznania smakowe. Pomimo mojego wielkiego uwielbienia do jedzenia, na regularne posiłki nie mam czasu i często po kilku, nierzadko kilkunastu godzinach, wpycham w siebie (delektując się odpowiednio, jak na smakosza przystało) przygotowane naprędce posiłki… Los chciał, że na mojej drodze stanął Michał Zabłocki – właściciel So! Yolo Catering, oferującej tzw. dietę „pudełkową” (oczywiście z dostawą do domu).

To właśnie Michał przekonał mnie, że odpowiedni podział makroskładników stanowi o sukcesie dobrej jakościowo diety. Hasło przewodnie, którym kieruje się jego firma, jak i on sam brzmi: „dieta nie ma być katorgą, ma stanowić styl życia”.

Zainspirowana przez Michała zaczęłam przeglądać informacje zawarte na stronie So Yolo. Zapoznałam się z podstawowymi regułami dotyczącymi odpowiedniego zbilansowania makroskładników, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Podekscytowana tym, co wyczytałam, postanowiłam wypróbować „pudełkową” dietę na własnej skórze. W końcu nikt i nic tak dobrze nie da mi znać o tym, że coś mi służy, bądź nie, jak mój własny organizm :). Jeżeli jesteście ciekawi, czy taka forma odżywiania okazała się dla mnie odpowiednia i czy nie było monotonii, czytajcie dalej! 🙂

Ja zdecydowałam się na opcje Basic, z zapotrzebowaniem kalorycznym 1700 Kcal. Ta opcja wydała mi się, na ten moment, najbardziej odpowiednią, tym bardziej, że przez ostatnie 3 tygodnie z siłownią było mi nie po drodze ;).

Pierwszy zestaw, na poniedziałek, dostarczono mi w niedziele, zaraz po skończonym meczu naszej reprezentacji (więc radość była podwójna). Wszystko było pięknie i estetycznie zapakowane w plastikowe pojemniczki oraz papierową torbę. Michał pomyślał również o plastikowych sztućcach, co w moim przypadku okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ większość z tych posiłków jadłam albo w pracy, albo w samochodzie, albo w jeszcze innych dziwnych miejscach. Do każdego zestawu dołączona jest również „rozpiska” informująca jakie posiłki są przewidziane na dany dzień oraz ile zawierają makroskładników.

czwartkowe śniadanie – jajeczne Muffiny!

Przygotowałam też dla Was kilka zdjęć, aby pokazać Wam, że dostarczone przez So Yolo posiłki nie tylko dobrze smakują, ale też obłędnie wyglądają. Także, jeśli jesteście wzrokowcami i tak jak ja, jecie oczami, będziecie w 100% usatysfakcjonowani.  Pewnie w tym momencie zastanawiacie się, czy smak jest faktycznie niesamowity, bo to przecież on jest tutaj najważniejszy. Jak dla mnie – bomba!!! Na 5 dni, w których w każdym zestawie miałam 5 posiłków, tylko jedno danie nie podpasowało moim kubkom smakowym. A musicie wiedzieć, że jeśli chodzi o smak to jestem dość wybredna :). Było mega smacznie, cudownie różnorodnie i przede wszystkim sycąco.

Shaorma drobiowa z frytkami z batatów i selera – poniedziałkowy obiad!
Kolacja z poniedziałku – sałatka makaronowa z pomidorami, oliwkami, fasolą i fetą

Bałam się, że ze względu na małe porcje (przy wybranym przeze mnie bilansie energetycznym) będę chodzić głodna… A wiadomo Polak głodny, to Polak zły. Na szczęście, moje obawy się nie sprawdziły. I wiecie co okazało się największą wartością dodaną tego eksperymentu  –  wreszcie nauczyłam się regularnie spożywać posiłki! Mój organizm, w podzięce, za systematyczne dostarczanie mu posiłków, odpłacił mi dużą dawką energii i dobrym samopoczuciem.

 Jak to wygląda finansowo?

Koszt takiej diety to 55 zł za dzień (przy zamówieniu powyżej 21 dni – 53 zł). Pomyślicie pewnie, że to dość sporo. Jak się tak głębiej zastanowić, to może się okazać, że to guzik prawda! Przypominam, że mamy tu 5 naprawdę różnorodnych i pożywnych posiłków. Gotując samemu niejednokrotnie wydaję 50 zł kupując składniki tylko na obiad… Do tego trzeba doliczyć czas spędzony w kuchni, zmywanie, prąd/gaz itp.

podwieczorek – carpaccio z buraka z orzechami, roszponką i cheddarem
Gofr z jajkiem sadzonym i warzywami – czyli wtorkowy zestaw śniadaniowy

Powiem Wam szczerze, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona cateringiem So! Yolo. Z ręką na sercu, mogę polecić każdemu, a w szczególności tym, którym zależy na smacznym, pożywnym i dobrze zbilansowanym posiłku. Wiem, że w moim przypadku, na tych 5 dniach się nie skończy. Pamiętajcie też, że jest możliwość wypróbowania, czy catering So! Yolo jest dla Was (zachęcam do skorzystania z  jednorazowego dnia testowego – wtedy płacicie tylko 40 zł za wybraną dietę). Szczegóły znajdziecie tutaj->KLIK

Mam nadzieje, że tych wszystkich, którzy nie mają czasu na gotowanie i regularne spożywanie posiłków, przekonałam do takiej opcji żywienia… Pamiętajcie, że żyjąc w ciągłym biegu zapominamy o takich podstawowych rzeczach, jak prawidłowe odżywianie! A nasz organizm, wcześniej, czy później się o to upomni…. Dajcie znać, czy kiedykolwiek korzystaliście z takiej diety; a może macie inne sposoby na zdrowe jedzenie? Ja tymczasem życzę smacznych i zdrowych posiłków i mówię do następnego!

Continue Reading

Brązy i zielenie-idealne połączenie!

Dzisiaj zapraszam Was na wpis w iście jesiennej scenerii. Dynie, wrzosy i jesienne kolory to są moje ulubione jesienne motywy. Jeśli mowa natomiast o ulubionej część garderoby, to ostatnio, zdecydowanie pokochałam kwieciste sukienki. I gdy latem omijałam je szerokim łukiem, tak teraz – mogłabym je nosić non stop. Ci, którzy śledzą mojego instagrama, zapewne pamiętają nie tak dawno zadane przeze mnie pytanie, a dotyczące właśnie sukienek z motywem kwiatów. Bój toczył się pomiędzy czarną sukienką z TEGO wpisu, a pastelowym odpowiednikiem, który znajdziecie w TEJ stylizacji. Jako, że walka była naprawdę zawzięta i Wasze głosy rozkładały się niemal po równo, postanowiłam zaopatrzyć się w kolejny model ;). A co, w końcu sukienek nigdy za wiele… Tym razem poszłam w jesienne klimaty, a jej zielony odcień pięknie pasuje do jesiennych brązów i rudości. A Wam jak się podoba ta stylizacja? Zdradzę Wam w sekrecie, że ten typ ostatnio jest moim numerem jeden! Buziaki i do następnego! :*

Zdjęcia: Dorota Siemianów

Sukienka- BONPRIX (link to tego modelu TUTAJ)

Buty- Renee

Zegarek- Daniel Wellington ( na hasło: tofitashion  do 31 października 15% rabatu na www.danielwellington.com)

Torebka- Parfois

Kurtka- Stradivarius

Continue Reading