Pink Vichy!

W Polsce nadal trwa sezon na pogodę w kratkę, wczoraj w moich okolicach było jeszcze pięknie, słonecznie i ciepło (czego dowodem jest niniejsza sesja), a dzisiaj już szaro, buro i ponuro. No ale zamiast narzekać, jak to mam w zwyczaju, wolę się skupić na pozytywach. Wreszcie miałam czas przeczytać do końca książkę, o której Wam już wspominałam 🙂 i dzięki temu może powstać wpis na temat książkowych ulubieńców miesiąca! :O Spodziewajcie się go w najbliższym czasie. Ale zanim zdradzę Wam jaka książka, zasługuję na to żeby znaleźć się w TOP5 książek, które w swoim życiu przeczytałam, wróćmy do mojego looku! Dzisiaj to na nim chcę skupić Waszą uwagę. Słowo „kratka” pojawiło się na początku, nie bez powodu. Bo jak się okazuję kratka, a dokładniej kratka vichy, nie jedno ma imię. Widzieliście już zestaw z klasyczną biało- granatową spódnicą z wykorzystaniem tego wzoru (kto nie widział, zapraszam TUTAJ), a teraz czas na wakacyjne szaleństwo, czyli różową odmianę tego trendu. Tym razem kraciasty motyw pojawia się na sukience, którą udało mi się upolować na letnich wyprzedażach za śmieszne pieniądze. Wydaję mi się, że takie wydanie kratki vichy, nabiera świeżości i świetnie nadaję się dla tych trochę młodszych fanek mody. Chociaż „starsze panie” jak widać na załączonym obrazku też wyglądają w nim całkiem fajnie! 😉 A Wy, co myślicie? Lubicie takie kolorowe wariacje, czy stawiacie na klasykę? Jak zwykle czekam na Wasze opinie i komentarze. :*

Foto: Dorota Siemianów

Sukienka- Mohito

Torebka- Victoria’s Secret

Zegarek- Mohito

Buty- Sporting

 

Continue Reading

Off the shoulder & SUI bag!

W związku z tym, że lato nam się na dobre rozchulało, dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną wakacyjną stylizację, w której pierwsze skrzypce, wbrew pozorom, nie gra tegoroczny trend (odkryte ramiona), a torebka – która stała się absolutną „perełką” w mojej kolekcji torebek. Ci którzy mnie śledzą również na Instagramie, mieli już okazję zobaczyć to cudeńko. Torebka od SUI  „dotarła” do mnie już jakiś czas temu i zanim trafiła do Polski, przebyła bardzo długą drogę… To właśnie w Chinach  powstają wspaniałe, mało znane jeszcze w Polsce  torebki. Wszystkie torebki są ręcznie szyte i widać, że zadbano tutaj o każdy najdrobniejszy szczegół. Model, który ja posiadam, jest wykonany z żółtego adamaszku z „niebieskimi kroplami deszczu”. Coś mi się wydaję, że torebka od SUI jeszcze nie raz pojawi się na blogu. Może już czas obalić mit, że w Chinach produkuje się tylko rzeczy niskiej jakości…? Na mnie, osobiście, kunszt chińskiego rękodzieła zrobił ogromne wrażenie i z czystym sumieniem mogę Wam polecić torebki z tej Firmy. TUTAJ macie link do sklepu internetowego!

A jak to wygląda u Was? Mieliście już kiedyś do czynnienia z chińskim ręodziełem? Czekam na komentarze i do następnego!

Foto: Dorota Siemianów

Torebka- SUI (mój model tutaj)

Sukienka- Top Secret

Naszyjnik-Alicja&Maria Jewellery

Buty- DeeZee

Continue Reading

Kosmetyczni Ulubieńcy Lipca!

Mamy już sierpień, a to oznacza, że czas podsumować miniony miesiąc. O ile na książkowych ulubieńców będziecie musieli jeszcze trochę poczekać (kończę właśnie 800-stronnicową książkę, która jest jedną z lepszych książek jakie ostatnio czytałam i na pewno znajdzie się w tym zestawieniu:-)), o tyle ulubieńców kosmetycznych mogę Wam wymienić bez probemu. W końcu to ja sama wiem jakich kosmetyków używałam w lipcu najczęściej i które  rzeczy z mojej kosmetyczki okazały się niezawodne.

W poście tym znajdą się aż 3 nowości! Rzadko to się zdarza, że jakiś produkt od razu, po pierwszym użyciu, trafia na listę ulubieńców, ale wierzcie mi, te 3 kosmetyki są warte każdej złotówki i  zasłużyły na każdą pochwałę, jaką kiedykolwiek na ich temat słyszeliście. Jest też jedna rzecz, której do tej pory nie doceniałam, a jak się okazuje, jest niezbędna przy zrobieniu ładnego makijażu oka. Jesteście ciekawi…?

No to zapraszam do lektury! 🙂

Kiehl’s Ultra Facial Cream!

Zaczniemy od kremu, o którym słyszałam wiele dobrego, sama jednak wcześniej nie miałam okazji go wypróbować.  Jeśli czytacie mojego bloga już jakiś czas to wiecie, że po zawodzie, jakiego doznałam kupując krem Mizon z wyciągiem ze śluzu ślimaka (który narobił mi więcej szkód niż pożytku), do takich rewelacyjnych rzekomo produktów podchodzę bardzo ostrożnie. Biorąc pod uwagę jego niemałą cenę (około 110 zł), wyjątkowo! zachowałam zdrowy rozsądek i czekałam grzecznie, aż będę mogła go przetestować na własnej skórze. Taka okazja nadażyła się pod koniec czerwca, kiedy w końcu dotarłam do sklepu stacjonarnego Kiehl’sa w galerii Posnania w Poznaniu. Powąchałam, pooglądałam, posmarowałam kawałek szyi i ruszyłam na dalsze zakupy. Produkt okazał się jednak tym czego szukałam i nie minęło pół godziny, jak wróciłam do uśmiechniętej Pani ekspedientki, po pełnowymiarowe opakwanie :). Kremu używam codziennie rano i prawie codziennie wieczorem. Jest to idealny produkt pod makijaż. Szybko się wchłania i ma lekką, bardzo fajną konsystencję, która idealnie dogaduję się z drugim ulubieńcem, o którym przeczytacie niżej. Dodam jeszcze nieskromnie, że ostatnio dostaje coraz więcej komplemetnów odnośnie makijażu i wyglądu mojej cery! Chcecie poznać przepis na promienną twarz? Potrzebne są tylko dwa kosmetyki, żeby taki efekt osiągnąć. Podstawa to dobre nawilżenie – czyli krem Ultra Facial i genialny podkład – Double Wear Estee Lauder, które jak dla mnie tworzą duet idealny! Czas więc przejść do drugiej połowy tego duetu!

 

Estee Lauder Double Wear!

Jest to podkład idealny! Serio! I żałuję, że tak późno się na niego zdeycowałam (pewnie trochę odstraszała mnie cena – 175 zł w Sephorze; dzięki Bogu za sklepy online, w których można go kupić za 140 zł;)). Wg producenta, jest to produkt, który powinien trzymać się na naszej buzi przez 15 godzin. I wiecie co? On się naprawdę tyle trzyma! Nawet po treningu na siłowni… Tak wiem, pewnie się teraz zastanawiacie, jaki oszołom chodzi na siłownie w make-upie… (odpowiedzi nie trzeba daleko szukać- Ja! :)) – mój wygląd pozostawał bez zarzutu i bez jakichkolwiek poprawek mogłabym spokojnie ruszyć na imprezę. Ja wybrałam 1W2 Sand, który idealnie pasuje do mojej karnacji.  W internecie znalazłam opinie i negatywne komentarze, że tłusta cera się po nim świeci… No dziewczyny litości, która tłusta buzia, bez przypudrowania, się nie świeci? Chyba wszystkie posiadaczki takiego typu cery są świadome tego, że niezeleżnie, jak cudowny byłby to podkład, trzeba go przypudrować i nie rozumiem, jak można oczekiwać od podkładu zadań, które przeznaczone są dla pudrów. Z zalet muszę wymienić mocne krycie, dość dużą gamę kolorów (dzięki czemu podkład można dobrać prawie idealnie) oraz trwałość. Jest to dość „ciężki” produkt, dlatego bardzo ważne jest dobre nawilżenie buzi przed aplikacją. Inaczej skóra może wyglądać dużo gorzej niż przed nałożeniem podkładu. Jak temu zapobiec? To już przecież wiecie! A jeśli nie – to odsyłam do pierwszego ulubieńca :).

 

Evree – Peeling cukrowy do ust i balsam do ust!

Kolejne dwa produkty to też „duet idealny”, ale zdecydownie z niższej półki cenowej. Bardzo podręczny zestaw, z którego korzystam jak tylko czuję, że moje usta wymagają regeneracji (co przy używaniu matowych pomadek zdarza się dość często). Najpierw nakładam peeling cukrowy, którym delikatnie masuje usta, po czym ścieram nadmiar produktu chusteczką. Na tak przygotowane usta nakładam balsam, który zostawiam przeważnie na noc. Po takim zabiegu, rano, moje usta są gotowe na przyjęcie nowej dawki, nawet bardzo ciężkich i wysuszających kosmetyków.

 

Zoeva – pencil brush nr 230!

I ostatni ulubieniec – nie jest to może stricte kosmetyk, ale z kosmetykami ma dużo wspólnego! Pędzel od Zoevy, tak zwany pencil brush, którego do tej pory nie doceniałam… a to właśnie nim, podczas nakładania cieni, można nadać oku ładny kształt. Od kiedy go używam moje makijaże są zdeydownie ładniejsze, bardziej precyzyjne (polecam ten pędzel każdemu, nawet jeśli jest na początku swojej drogi makijażowej…). Pamiętajcie – dobre pędzle to podstawa, bez nich, mając nawet najlepsze cienie, nie będziemy w stanie „zrobić” ładnego oka :).

I to już wszyscy dzisiejsi ulubieńcy!

Ja kocham te kosmetyki i wiem, że jak tylko dacie im szanse, to Wy również je polubicie.

A może już stosujecie któryś z wymienionych przez mnie, w dzisiejszym wpisie, ulubieńców? Starsznie jestem ciekawa co myślicie o tych produktach. Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Buziaki i do następnego!

Continue Reading

Wakacyjny szyk!

Lipiec dobiega końca i w końcu też zaczęły się upały. W najbliższych dniach spodziewane są dni z temperaturami do 37 stopni Celsjusza :O i zastanawiam się co gorsze… lipiec zachowujący się jak listopad czy sierpień z pogodą, która potrafi jednak zmęczyć? Bądź co bądź, lato kazało  długooo na siebie czekać w tym roku i skoro już się pojawiło, to nie wypada nam narzekać. Ja cieszę się z tych „cieplejszych” dni bo myślałam, że nie będę miała już okazji (w tym sezonie) pokazać Wam fajnych, krótkich szortów, które upolowałam na Zalando. Przewiewny materiał świetnie sprawdzi się w cieplejsze dni. Górą możemy „żonglować”, w zależności od wysokości słupka rtęci na termometrze. Ja, zdecydowałam się na białą przewiewną bluzkę z rozszerzanymi rękawami, na które moda nadal trwa. Równie dobrze, można założyć krótki top, a zestaw nabierze jeszcze większego wakacyjnego luzu.

A Wy, co myślicie o takich szortach? Nadają się do pracy? Czy jednak są zbyt krótkie? Jak zwykle czekam na Wasze opinie i komentarze. Do następnego! :*

Foto: Dorota Siemianów

Szorty, bluzka- Zalando

Torebka- Top Secret

Zegarek- Rosefield

Klapki- casu.pl

 

Continue Reading

Jak nosić cygaretki?

Czy ja coś ostatnio wspominałam o lecie…??? Pogoda, chyba przez chwilkę, sobie ze mnie żartowała, bo za oknem mamy piękny „lipcopad”. Ni to lato, ni to jesień… No przyznajcie sami, że można zwariować.

Dlatego dzisiaj, przygtowałam stylizację w pięknych kolorach, która świetnie sprawdzi się również jesienią. Granatowe cygaretki, to chyba mój najlepszy „łup” z tegorocznych letnich wyprzedaży. Spodnie „dorwałam” w Medicine, za jedyne 39 zł. Do tego klasyczne szpilki, żeby wydłużyć sylwetkę i duża torba, ze złotymi elementami. Przyznam Wam szczerze, że już się trochę odzywczaiłam od tego typu toreb i na początku bardziej mi przeszkadzała, niż pomagała. Ale przecież do wszystkiego można się przyzywyczaić ;-). I stała się rzecz niesamowita – ponownie zakochałam się w dużych torebkach, a stylizacje z takim rozmiarem na pewno, jeszcze nie raz, zobaczycie na blogu. Póki co, zostawiam Was ze zdjęciami. Dajcie znać co myślicie o takimi looku?

Foto: Dorota Siemianów

Spodnie- Medicine

Bluzka- Reserved

Buty- New Look

Torebka, kolczyki- Mango

Continue Reading