Gray Poncho!

Hej Kochani! Dzisiaj mam dla Was kolejną jesienną stylizacje. Jasne, neutralne kolory to coś co dawno się na blogu nie pojawiało, dlatego tym razem rezygnuję z tak często wybieranych przeze mnie ostatnio kolorów jesieni i robię ukłon w stronę bieli, szarości i różu.Właściwie jedynym mocnym akcentem stylizacji jest różowa torebka i równie intensywna pomadka na ustach. Resztę stanowi neutralna baza, w której pierwsze skrzypce gra ponczo. Jak je nosić? Ja najbardziej lubię zastawiać ponczo z dużymi kapeluszami i kozakami za kolano i dlatego w tej stylizacji, mimo iż kapelusz odpuściłam to kozaki już się pojawiają. Dodatkowo niepozorne frędzle nadają całości odrobiny klimatu boho. Ale nie bójcie się też nosić ponczo w bardziej eleganckich zestawach. Na wybiegach pojawiło się ono w towarzystwie białych koszul i spodni cygaretek. Jedno jest pewne, bez względu na to jaki look wybierzecie, dzięki ponczo nabierze on modnego i niebanalnego charakteru. Buziaki i do następnego! 🙂

dsc_0294

dsc_0300

dsc_0321

dsc_0335

dsc_0312

dsc_0358

dsc_0379

dsc_0381

dsc_0391

dsc_0393

dsc_0394

dsc_0396

dsc_0399

Foto: Dorota Siemianów

Ponczo- La Boca

Sweter- Mohito

Spodnie- Primark/ Atmosphere

Torebka- Vicoria’s Secret

Kozaki- NO BOSO

Continue Reading

Thailand-Bangkok!

Hej Kochani! Dzisiaj znowu zabieram Was w wirtualną podróż do przepięknej Tajlandii! Będzie to już ostatni post z tego kraju- w końcu ile można o czymś czytać?! Teraz pozostaje Wam tylko spakować plecak i ruszyć na podbój tego magicznego zakątka. Także jeśli po przeczytaniu wpisu będziecie mieli jeszcze jakieś pytania to śmiało można je zadawać w komentarzach. Na wszystkie na pewno odpowiem. 🙂

Ale wracając do Tajlandii… wiele osób po powrocie do Polski pytało mnie, czy mi się podobało? Czy warto jechać aż tak daleko? Czy jeśli już jedziemy to powinniśmy od razu wybrać się na jakąś plażę czy pozostać w Bangkoku? Czy jest drogo? Czy… czy… czy?! I mogłabym tak wymieniać bez końca! Wszystkie moje wywody sprowadzały się jednak do jednej odpowiedzi: Tajlandia jest jednym z piękniejszych miejsc w jakich byłam, a wierzcie mi na słowo, widziałam już sporo. 😉 Do tej pory, będąc juz w Polsce, przypominam sobie i zachwycam się jej różnorodnością i pięknem, wzdycham do pysznego jedzenia i uśmiecham się na myśl o serdeczności Tajów. Także na pewno warto umieścić Tajlandię na liście kierunków ,,must visit”.

thumb_pa080833_1024

Jak już wylądujemy w Bangkoku, to można albo od razu lecieć na jakąś wysepkę z rajską plażą, albo pozostać parę dni w stolicy. Wszystko zależy oczywiście od osobistych preferencji, ale jeśli pytacie mnie o zdanie to ja bym na Waszym miejscu zdecydowała się na tą drugą opcję. Bangkok jest naprawdę niesamowity, a mnóstwo różnorodnych atrakcji sprawi, że nie będziecie się tu nudzić.

thumb_pa080855_1024

Jedną z rzeczy, którą warto zobaczyć jest ,,floating market” czyli pływając targ. Taki targ znajdziecie w samym Bangkoku, ale ja polecam wybrać się na ten największy czyli Damnoen Saduak Floating Market, znajdujący się jakieś 100 km od stolicy Tajlandii. Jest to miejsce niezwykle tłoczne, pełne turystów, ale na pewno warte zobaczenia. Bo gdzie indziej zobaczymy targ na którym handluje się pływając łódkami? Pływają wszyscy: kupujący, handlarze i ,,restauratorzy” sprzedający lokalne przysmaki, a także oszołomieni turyści, których bardziej niż zakupy interesuje robienie zdjęć. 🙂 Moją ulubioną częścią wyprawy na Damnoen Saduak była jednak wycieczka po tamtejszej wiosce, która również zbudowana została na wodzie. Niesamowite jest to, że ludzie tak naprawdę żyją. W domach na palach, pod którymi płynie brudna woda. Tą wodą się myją, w niej piorą, gotują i pewnie jeszcze milion innych rzeczy. Niestety z tej części wycieczki nie mam za dużo zdjęć bo pochłonęło mnie to co działo się dookoła i kompletnie zapomniałam o uwiecznieniu tego dla Was. 🙁

thumb_pa080685_1024

thumb_pa080696_1024

thumb_pa080699_1024

thumb_pa080753_1024

thumb_pa080743_1024

thumb_pa080757_1024

Słodkie maleństwa- czyli najpyszniejsze banany jakie jadłam

Kolejną rzeczą, którą powinniście odwiedzić będąc w Bangkoku jest świątynia Wat Arun. Oczywiście w całym mieście świątyń jest prawie tak samo dużo jak budek ze street foodem i to nie jedyna, którą odwiedziliśmy. Ta jednak, wywarła na mnie największe wrażenie. Wat Arun czyli Świątynia Świtu znajduje się po drugiej stronie rzeki, także czeka nas krótka przeprawa łódką, co można uznać za dodatkową atrakcje. Bilet jest śmiesznie tani i wynosi jakąś złotówkę (nie pamiętam dokładnie, ale na pewno nie jest to wydatek od którego zbankrutujemy ;)). Słyszałam że Wat Arun przepięknie wygląda w promieniach zachodzącego słońca, my niestety zwiedzaliśmy ją w ciągu dnia, ale i tak prezentowała się niezwykle okazale. Dodatkowo zielone tereny otaczające Wat Arun również robią piorunujące wrażenie. Zresztą zobaczcie sami…

thumb_pa080918_1024

thumb_pa080941_1024

thumb_pa080955_1024

thumb_pa080960_1024

thumb_pa080962_1024

thumb_pa080973_1024

thumb_pa080978_1024

thumb_pa080981_1024

thumb_pa080985_1024

thumb_pa081006_1024

thumb_pa081016_1024

Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia, szczególnie nocą jest State Tower ze słynnym Sky Barem, który możecie kojarzyć z filmu ,,Kac Vegas 2″.  Osobom z lękiem wysokości odradzam takie wycieczki bo bar ten znajduje się na 64 piętrze, co sprawia, że jednym miękną kolana z zachwytu, a innym ze strachu! 😉 Jeśli jednak żadna wysokość Wam nie straszna to polecam wybrać się tam wieczorową porą żeby zobaczyć piękną, nocną panoramę Bangkoku. Pamiętajcie też o odpowiednim ubiorze, Panie najlepiej jeśli założą sukienkę, a panowie koniecznie długie spodnie, inaczej nie zostaniecie do restauracji i baru wpuszczeni.  Także ten jeden raz, rezygnujemy ze strojów typowo ,,podróżniczych” i zakładamy te wyjściowe. Przygotujcie się też na spory wydatek, piwo kosztuje około 50 złotych, a drink 80-90 złotych. Także spokojnie, raczej nie grozi nam poranek w stylu chłopaków z ,,Kac Vegas”… no chyba, że bo State Tower wybierzecie się do dzielnicy Czerwonych Latarni czyli Patpong! 😀 Ale to już temat na zupełnie inny post… 🙂

thumb_pa081070_1024

thumb_pa081074_1024

thumb_pa081087_1024

I tym wpisem kończę serię wpisów z Tajlandii. Przyznam Wam szczerze, że przygotowanie takich podróżniczych postów ,,w  pigułce” jest zdecydowanie trudniejsze, niż postów modowych. Tyle rzeczy chciałabym Wam opisać, ale z drugiej strony nie chce  zanudzać… Mam nadzieję, że udało mi się znaleźć złoty środek i że pierwsza seria postów podróżniczych przypadła Wam do gustu?! Ja wspaniale się bawiłam, wracając wspomnieniami do tych cudownych miejsc. Buziaki i do następnego! :*

thumb_pa080864_1024

thumb_pa080912_1024

thumb_pa080913_1024

thumb_pa080872_1024

thumb_pa080900_1024

Wywiadzik dla tajskiej telewizji 😉

thumb_pa081049_1024

thumb_pa081061_1024

Continue Reading

Big Red Scarf!

Hej Kochani! Dzisiaj naprawdę króciutko, bo od jakiegoś czasu jestem w ciągłym biegu. I jakoś nie mogę się zatrzymać 😉 Dzisiejszy post, to kolejna, luźna propozycja na jesienne, nieco cieplejsze dni. Duży szalik w kratę to hit jesiennych looków i mam wrażenie, że nosi go co druga osoba. I wiecie co? Wcale się nie dziwię! Nie dość, że wygląda mega stylowo, potrafi dodać „tego czegoś” najzwyklejszej stylizacji, to jest do tego mega ciepły. Niestety, często musimy wybierać, czy chcemy wyglądać ładnie i modnie, czy wolimy, żeby było nam ciepło. W przypadku dużego, ciepłego szalika nie mamy tych dylematów… Jeśli już – to chyba tylko taki, na jakie kolory się zdecydować! 🙂

Buziaki i do następnego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
fotorcreated

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Foto: Bartosz Skopiński

Płaszczyk, spodnie- No name

Torebka- Reserved

Rękawiczki- Mohito

Szalik- Orsay

Buty- Deichmann

Continue Reading

Suede Skirt!

Hej Kochani! Dzisiaj zapraszam Was na kolejny jesienny zestaw, tym razem na trochę cieplejsze dni. Podstawę całego looku tworzy bardzo modna w tym sezonie zamszowa spódnica. Nie byłabym sobą gdybym nie przemyciła  w dzisiejszej stylizacji swoich ukochanych ostatnio barw- czyli kolorów jesieni. Ruda spódnica, do tego botki i torebka w podobnym odcieniu i mamy Panią Jesień jak ta lala 😉 Żeby jednak nie było za ciężko i ponuro do tego wszystkiego dobrałam koszulę w kolorze jasnego jeansu. Całość niby zwykła, ale przecież o to chyba chodzi, żebyśmy czuli się dobrze, a nie przebierali się na siłę. Dajcie znać czy w tym sezonie polubiliście się z zamszem czy podchodziliście do niego jak do jeża (czyli w moim przypadku jak do weluru ;))! Buziaki i do następnego!

dsc_0123

fotorcreated

dsc_0143

dsc_0141

dsc_0135

dsc_0138

dsc_0153

dsc_0156

dsc_0166

dsc_0180

fotorcreated1

dsc_0187

Foto: Dorota Siemianów

Spódniczka, torebka- La Boca

Koszula, bransoletka- Stradivarius

Buty- C&A

Zegarek- Daniel Wellington

Bardzo dziękuję restauracji „Pocztówka z wakacji” za udostępnienie miejsca, a tym samym przepięknego tła do zdjęć.

Continue Reading

Tajlandia- Koh Samet

Hej Kochani! Dzisiaj zapraszam Was na kolejny podróżniczy post. Będzie to typowa fotorelacja, bo uważam, że tym razem piękne widoki powiedzą Wam więcej niż moje ochy i achy nad tym jak było cudownie, pięknie i magicznie! Widzicie już robi się nudno… 😉 Zanim przejdziemy jednak do zdjęć to na początek kilka praktycznych informacji, które muszę Wam przekazać.  Koh Samet to mała wysepka znajdująca się w Zatoce Tajlandzkiej, mieści się jakieś 200 km od Bangkoku czyli relatywnie blisko biorąc pod uwagę odległości jakie są w Tajlandii (odczujecie to na przykład chcąc dostać się na mega turystyczny Phuket i w tym wypadku polecam Wam podróż samolotem). My ze względu na to, że byliśmy w porze deszczowej zdecydowaliśmy się zostać na północy kraju, gdzie prawdopodobieństwo opadów było jednak trochę niższe. Żeby dostać się na Koh Samet najpierw czeka nas około 3-4 godzinna podróż autobusem, z którego później przesiadamy się na łódkę, którą już płyniemy bardzo krótko bo jakieś pół godziny (zdecydowanie dłużej trwa czekanie aż  łódka zostanie na full załadowana i wierzcie mi, że pisząc full naprawdę mam na myśli załadowanie po brzegi :)) Gdzie kupić bilety i ile to kosztuje? Można całą trasę złożyć sobie na własną rękę i pewnie wtedy będzie to tańsza opcja, my jednak poszliśmy na przysłowiową łatwiznę i kupiliśmy bilet tam i z powrotem w lokalnej informacji turystycznej. Wszystkie przejazdy (autobus, bus spod naszego hotelu i łódka) kosztowały nas jakieś 100 złotych od osoby. Koh Samet jest jednak miejscem na które pojechałabym za każde pieniądze. Piękne krajobrazy, cisza, spokój i przesympatyczni ludzie to to co na zawsze pozostanie w moich wspomnieniach. Także bez dalszego gadania, zapraszam Was na kilka kadrów z 4 cudownych dni na jednej z tajskich wysp- Koh Samet.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czekamy na łódkę, jak widzicie pogoda w Tajlandii zmienia się jak w kalejdoskopie…

fotorcreated

Nasza łajba! Pamiętacie jak pisałam…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

… że będzie po brzegi wypchana zanim ruszymy. Powyżej definicja Tajów „po brzegi” 🙂

fotorcreated1

Nasza 3-osobowa chatka!

Spaliśmy w ośrodku Tubtim Resort, który znajduję się w bardzo spokojnej i zdecydowanie ładniejszej części wyspy. Chociaż domek rezerwowaliśmy „w ciemno” za pomocą portalu booking.com, to trafiliśmy idealnie. Było dokładnie tak jak to sobie wymarzyłam. Czyli z dala od dużych resortów, spokojnie i pięknie. Z miłą chęcią zostałabym tam dłużej niż 3 noce, niestety napięty plan podróży nie pozwalał na modyfikację  długości pobytu.

fotorcreated2

Koh Samet to mnówstwo pięknej zieleni <3

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taki widok z restauracji przy naszym resorcie sprawił, że spędzaliśmy tu co wieczór kilka godzin… rozmawiając, śmiejąc się i podziwiając widoki!

fotorcreated4

Typowa turystka, czy jak kto woli „córka młynarza” 😀

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Restauracja tuż przy wodzie, już wiecie dlaczego cały czas jadłam 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie wyobrażacie sobie jak czułam się fantastycznie zrelaksowana, ale wystarczy popatrzeć na mój głupi wyraz twarzy żeby zrozumieć co to był za stan 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wschód słońca! Ach co to był za widok! <3

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dwa pączki! 😀

Jeszcze Wam o tym nie pisałam, ale jednego dnia po prostu wynajęliśmy skuterki, każdy swój (co wzbudziło wielkie zdziwienie pani z wypożyczalni… może dlatego, że Tajowie jeżdżą na skuterach po 3 -4 osoby na jednym ;)) i ruszyliśmy przed siebie. Jak się okazało, wcale nie było trudnym objechać całą wyspę i dotrzeć do najpiękniejszych jej zakątków. Także polecam taką właśnie formę zwiedzania. Muszę też wspomnieć o śmiesznej cenie wypożyczenia takiego skutera -20 złotych za cały dzień wraz z paliwem. Widzicie jakieś minusy? Ja oprócz tego, że trzeba się szybko nauczyć prowadzić skuter- żadnych! A poniżej cała foto-lista plusów!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Skutery opanowane, można ruszać na podbój wyspy!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

fotorcreated5

Wybaczcie ten krajobrazowy spam, ale nie mogłam się powstrzymać, a co gorsza… to jeszcze nie koniec! 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Żeby dostać się na najdalej wysunięty „cypel” wyspy przejść trzeba było przez małą dżungle, także skutery zostawiliśmy na parkingu i ruszyliśmy w nieznane na piechotę 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To co zobaczyliśmy po wyjściu z dżungli, kolejny raz zwaliło nas z nóg! <3

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No i sami powiedzcie czyż nie jest pięknie?!

To by było na tyle jeśli chodzi o relacje z Koh Samet, większą ilością zdjęć już Was nie będę zamęczać bo i tak na żywo wyglądało to wszystko jeszcze piękniej. Także rada jest jedna- trzeba tam po prostu jechać i zobaczyć wszystko na własne oczy, co z całego serca Wam polecam! Buziaki i do następnego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Continue Reading