Primrose Yellow- przywołujemy wiosnę!

Hej Kochani! Dzisiaj przywoływania wiosny ciąg dalszy. Swoim strojem, mam nadzieje jasno daje do zrozumienia, że mam już dość śniegu, deszczu i czekam na słoneczne dni. Dodatkowo look ten jest utrzymany w jednym z najmodniejszych kolorów nadchodzącego sezonu czyli Primrose Yellow. Według Pantone Color Institute żółty natychmiast przeniesie nas w miejsca pełne entuzjazmu, pozytywnego myślenia i słońca. I powiem Wam, że coś w tym jest. Ja w tej stylizacji czułam się rewelacyjnie, a moje wewnętrzne akumulatorki tryskały od nadmiaru pozytywnej energii. Także dziewczyny, jeśli pogoda psuje Wam humor, wskoczcie w jakieś kolorowe ciuszki, najlepiej w odcieniu słońca i wprowadźcie promienie do Waszego życia. No chyba, że macie jeszcze jakieś inne pomysły na przedwiosenną chandrę… jeśli tak, to koniecznie dajcie znać w komentarzach. Buziaki i do następnego! 🙂


Foto: Dorota Siemianów

Spódniczka, koszula, ramoneska, torebka- La Boca

Buty- Lasocki

Continue Reading

Kosmetyczni Ulubieńcy Stycznia!

Hej Kochani! Jak Wam niedziela mija? Mam nadzieje, że dokładnie tak jak sobie wymarzyliście. Jeśli natomiast pytacie o mój weekend… hmm cóż, błogie lenistwo to nie jest coś do czego jestem stworzona, dlatego przygotowałam dla Was wpis z kosmetycznymi ulubieńcami stycznia, z którym polecam Wam się zapoznać bo wraz z nowym rokiem w mojej kosmetyczce pojawiły się prawdziwe perełki.

Zaczynamy od pędzli, które dostałam w imieninowym prezencie i które są absolutnym must have osób, które kochają makijaż i piękne detale. Zoeva kolejny raz mnie nie zawiodła i stworzyła ,,narzędzia”, na które nie tylko się pięknie patrzy ale też z którymi cudownie pracuję. Zastanawiacie się pewnie dlaczego moje pędzle na zdjęciach nie noszą śladu użytkowania, a ja tu się nad nimi rozpływam w ochach i achach. Ha! Już wyjaśniam… 🙂 Nie jest to mój pierwszy kontakt z pędzlami Zoevy, więc podejrzewając, że trafią one do zestawienia ulubieńców, najpierw wykonałam zdjęcia, a dopiero później bez najmniejszych już skrupułów je wykorzystałam. Naprawdę polecam! Można kupić pojedyncze sztuki, bądź cały zestaw w skład którego wchodzi też piękna kosmetyczka do ich przechowywania.

Znajdziecie je TUTAJ

Drugi ulubieniec to podkład dość nowej na polskim rynku marki Milani. Pełna nazwa podkładu to Conceal + Perfect 2-IN-1 Foundation + Concealer w odcieniu O1 CREAMY VANILLA. Uff jakoś przebrnęliśmy przez tego łamańca językowego… 😉 I teraz pytanie co o nim sądzę? Domyślacie się pewnie, że skoro znalazł się on wśród ulubieńców to przypadł mi do gustu, ale czy równie mocno jak mój święty Graal wśród pudrów czyli Kryolan Ultra Foundation? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tak. Jest on trochę lżejszy niż Ultra Foundation, ale równie świetnie radzi sobie z kryciem (przy nałożeniu dodatkowych warstw) , minusem i plusem jednocześnie jest odcień, który bez ogródek jest po prostu żółty. Mi to akurat odpowiada, ale dziewczyny, które nie przepadają, za żółtym odcieniem powinny się od niego trzymać z daleka. Produkt z założenia ma pełnić funkcję podkładu i korektora i tak też można go traktować. Wyrównuje koloryt, maskuje niedoskonałości i przypudrowany trzyma się bardzo długo. Nie używam go do krycia cieni pod oczami bo do „zadań specjalnych” mam inny korektor, także nie wiem jak sprawdziłby się w tej roli. 🙂 Stosowałyście? Jeśli tak dajcie znać w komentarzach jak się sprawdził. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

Znajdziecie go TUTAJ

Kolejnym ulubieńcem, tym razem już z pielęgnacji jest Mincer Pharma, Vita C Infusion, witaminowe olejkowe serum, które u mnie sprawdza się świetnie. Dodaje kilka kropel do kremu, który nakładam na noc i muszę powiedzieć, że moja skóra naprawdę lubi ten wieczorny rytuał. Przy regularnym stosowaniu widać też, że jest ona bardziej napięta i „zdrowsza”, w końcu codziennie funduje jej zastrzyk witaminy C 🙂 Opinie na temat tego produktu są bardzo różne, dlatego radze wypróbować na własnej skórze. Bo to czy olejkowe serum się polubi z Waszą skórą to sprawa bardzo indywidualna, jak zresztą w przypadku większości kosmetyków do pielęgnacji! 😉 (Znajdziecie go w Rossmannie)

 I na koniec wracamy do firmy Zoeva. Tym razem zachwalać będę eyeliner. Do tej pory, kreskę robiłam brązowym cieniem bo opanowanie i znalezienie idealnego i prostego w obsłudze eyelinera wydawało mi się graniczyć z cudem. Aż trafiłam na ten okaz: Zoeva Calli Graphic Liquid Eyeliner- czyli czarny eyeliner w płynie o matowym wykończeniu to coś tak prostego w użytkowaniu jak przysłowiowa budowa cepa 🙂 Kreski czyli umiejętność, kóra wydawała mi si,ę nie do opanowania teraz same się malują na moich powiekach! Serio! Koniecznie wypróbujcie!

Znajdziecie go TUTAJ

I to już wszystko na dzisiaj! Dajcie znać jacy są Wasi kosmetyczni ulubieńcy minionego miesiąca. Chętnie wypróbuje na własnej skórze kolejne perełki. 🙂 Do następnego!

Continue Reading