Kolorowy vs. Czarny- idealny płaszcz na jesień!

Zawsze, kiedy rozpoczyna się nowy „modowy sezon”, stoję przed poważnym dylematem, a mianowicie –  na jakie kolory tym razem postawić? Nie mogąc się zdecydować, często sięgam po klasykę – czerń, szarości, bądź beże.  Paradoks polega na tym, że kiedy w szafie pojawia się kolejny czarny płaszcz, zastanawiam się, dlaczego go kupiłam… Z przykrością stwierdzam, że w mojej szafie, niestety trochę wieje nudą… No ale… nie od dziś wiadomo, że kobiecie nie dogodzisz! ^^ Nie mogąc się zdecydować, postanowiłam zaproponować Wam aż dwie stylizacje chcąc poznać Waszą opinię, w której wersji czujecie się lepiej. W obu stylizacjach wykorzystałam tą samą bazę, tj. wygodne jeansy i ciepły sweter. Zmienia się jedynie okrycie wierzchnie, czyli płaszcz. Pierwszy look od razu rzuca się w oczy a to za sprawą pięknego, musztardowego koloru. Jest to idealne rozwiązanie na jesienną chandrę, zważywszy, że za za oknami ostatnio jest naprawdę paskudnie. Taki kolorystyczny akcent podświadomie poprawia mi humor i dodaje odrobiny słońca w te szare, jesienne dni. Drugi look to już klasyka, z nowoczesnymi wstawkami – czarny płaszcz dzięki rękawom ze srebrną nitką nie jest już nudnym, nie wyróżniającym się okryciem. Osobiście rewelacyjnie czuję się zarówno w jednym, jak i drugim zestawie. A płaszczami „żongluję” w zależności od nastroju i pogody na dworze! A Wam, który płaszczyk bardziej przypadł do gustu? Czekam na Wasze komentarze! I do następnego!

Płaszcz, szalik, torebka- Promod (KLIK)

Buty- Deichmann

Spodnie- Tommy Hilfiger

Płaszcz, szalik, torebka- Promod (KLIK)

Buty- Deichmann (KLIK)

Spodnie- Tommy Hilfiger

 

Continue Reading

Ponadczasowy Granat!

Wszystko co dobre szybko się kończy! Wszyscy chyba znamy to przysłowie. I tak też było w przypadku tegorocznego lata. Minęło w mgnieniu oka, a letnie kreacje trzeba było zastąpić grubymi swetrami…. STOP!

I tutaj na scenę wchodzi piękna polska złota jesień, która pojawiła się ni stąd ni zowąd z temperaturami na poziomie późnej wiosny lub wczesnego lata. A sukienka, która już dawno była skazana na „przezimowanie” w szczelnie zamkniętym pudle, doczekała się swoich 5 minut. Granatowa koronka i długość do kolan sprawiają, że będzie to odpowiednia kreacja na wiele okazji. Poczynając od zbliżających się wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia (wiecie, że do nich już tylko 10 poniedziałków :O), a kończąc na  imprezce firmowej. Ja obecnie noszę ją razem z beżowym płaszczem, który jest kolejnym klasykiem w mojej garderobie. Takie połączenie wraz z wysokimi szpilkami daję nam bardzo elegancki look, który ja osobiście uwielbiam! A Wam, jak się podoba? Macie takie klasyczne zestawy w swojej szafie?

 

Foto: Bartosz Skopiński

Sukienka- Cellbes (znajdziecie ją TUTAJ)

Buty- ALDO

Płaszcz- La Boca Leszno

Zegarek- Daniel Wellington

Continue Reading

Dieta pudełkowa So! Yolo Catering – hit czy kit?

Temat jedzenia, jest chyba, zaraz po modzie i kosmetykach, jednym z moich ulubionych tematów. A to dlatego, że kocham jeść. Próbując nowych potraw z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne doznania smakowe. Pomimo mojego wielkiego uwielbienia do jedzenia, na regularne posiłki nie mam czasu i często po kilku, nierzadko kilkunastu godzinach, wpycham w siebie (delektując się odpowiednio, jak na smakosza przystało) przygotowane naprędce posiłki… Los chciał, że na mojej drodze stanął Michał Zabłocki – właściciel So! Yolo Catering, oferującej tzw. dietę „pudełkową” (oczywiście z dostawą do domu).

To właśnie Michał przekonał mnie, że odpowiedni podział makroskładników stanowi o sukcesie dobrej jakościowo diety. Hasło przewodnie, którym kieruje się jego firma, jak i on sam brzmi: „dieta nie ma być katorgą, ma stanowić styl życia”.

Zainspirowana przez Michała zaczęłam przeglądać informacje zawarte na stronie So Yolo. Zapoznałam się z podstawowymi regułami dotyczącymi odpowiedniego zbilansowania makroskładników, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Podekscytowana tym, co wyczytałam, postanowiłam wypróbować „pudełkową” dietę na własnej skórze. W końcu nikt i nic tak dobrze nie da mi znać o tym, że coś mi służy, bądź nie, jak mój własny organizm :). Jeżeli jesteście ciekawi, czy taka forma odżywiania okazała się dla mnie odpowiednia i czy nie było monotonii, czytajcie dalej! 🙂

Ja zdecydowałam się na opcje Basic, z zapotrzebowaniem kalorycznym 1700 Kcal. Ta opcja wydała mi się, na ten moment, najbardziej odpowiednią, tym bardziej, że przez ostatnie 3 tygodnie z siłownią było mi nie po drodze ;).

Pierwszy zestaw, na poniedziałek, dostarczono mi w niedziele, zaraz po skończonym meczu naszej reprezentacji (więc radość była podwójna). Wszystko było pięknie i estetycznie zapakowane w plastikowe pojemniczki oraz papierową torbę. Michał pomyślał również o plastikowych sztućcach, co w moim przypadku okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ większość z tych posiłków jadłam albo w pracy, albo w samochodzie, albo w jeszcze innych dziwnych miejscach. Do każdego zestawu dołączona jest również „rozpiska” informująca jakie posiłki są przewidziane na dany dzień oraz ile zawierają makroskładników.

czwartkowe śniadanie – jajeczne Muffiny!

Przygotowałam też dla Was kilka zdjęć, aby pokazać Wam, że dostarczone przez So Yolo posiłki nie tylko dobrze smakują, ale też obłędnie wyglądają. Także, jeśli jesteście wzrokowcami i tak jak ja, jecie oczami, będziecie w 100% usatysfakcjonowani.  Pewnie w tym momencie zastanawiacie się, czy smak jest faktycznie niesamowity, bo to przecież on jest tutaj najważniejszy. Jak dla mnie – bomba!!! Na 5 dni, w których w każdym zestawie miałam 5 posiłków, tylko jedno danie nie podpasowało moim kubkom smakowym. A musicie wiedzieć, że jeśli chodzi o smak to jestem dość wybredna :). Było mega smacznie, cudownie różnorodnie i przede wszystkim sycąco.

Shaorma drobiowa z frytkami z batatów i selera – poniedziałkowy obiad!
Kolacja z poniedziałku – sałatka makaronowa z pomidorami, oliwkami, fasolą i fetą

Bałam się, że ze względu na małe porcje (przy wybranym przeze mnie bilansie energetycznym) będę chodzić głodna… A wiadomo Polak głodny, to Polak zły. Na szczęście, moje obawy się nie sprawdziły. I wiecie co okazało się największą wartością dodaną tego eksperymentu  –  wreszcie nauczyłam się regularnie spożywać posiłki! Mój organizm, w podzięce, za systematyczne dostarczanie mu posiłków, odpłacił mi dużą dawką energii i dobrym samopoczuciem.

 Jak to wygląda finansowo?

Koszt takiej diety to 55 zł za dzień (przy zamówieniu powyżej 21 dni – 53 zł). Pomyślicie pewnie, że to dość sporo. Jak się tak głębiej zastanowić, to może się okazać, że to guzik prawda! Przypominam, że mamy tu 5 naprawdę różnorodnych i pożywnych posiłków. Gotując samemu niejednokrotnie wydaję 50 zł kupując składniki tylko na obiad… Do tego trzeba doliczyć czas spędzony w kuchni, zmywanie, prąd/gaz itp.

podwieczorek – carpaccio z buraka z orzechami, roszponką i cheddarem
Gofr z jajkiem sadzonym i warzywami – czyli wtorkowy zestaw śniadaniowy

Powiem Wam szczerze, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona cateringiem So! Yolo. Z ręką na sercu, mogę polecić każdemu, a w szczególności tym, którym zależy na smacznym, pożywnym i dobrze zbilansowanym posiłku. Wiem, że w moim przypadku, na tych 5 dniach się nie skończy. Pamiętajcie też, że jest możliwość wypróbowania, czy catering So! Yolo jest dla Was (zachęcam do skorzystania z  jednorazowego dnia testowego – wtedy płacicie tylko 40 zł za wybraną dietę). Szczegóły znajdziecie tutaj->KLIK

Mam nadzieje, że tych wszystkich, którzy nie mają czasu na gotowanie i regularne spożywanie posiłków, przekonałam do takiej opcji żywienia… Pamiętajcie, że żyjąc w ciągłym biegu zapominamy o takich podstawowych rzeczach, jak prawidłowe odżywianie! A nasz organizm, wcześniej, czy później się o to upomni…. Dajcie znać, czy kiedykolwiek korzystaliście z takiej diety; a może macie inne sposoby na zdrowe jedzenie? Ja tymczasem życzę smacznych i zdrowych posiłków i mówię do następnego!

Continue Reading

Brązy i zielenie-idealne połączenie!

Dzisiaj zapraszam Was na wpis w iście jesiennej scenerii. Dynie, wrzosy i jesienne kolory to są moje ulubione jesienne motywy. Jeśli mowa natomiast o ulubionej część garderoby, to ostatnio, zdecydowanie pokochałam kwieciste sukienki. I gdy latem omijałam je szerokim łukiem, tak teraz – mogłabym je nosić non stop. Ci, którzy śledzą mojego instagrama, zapewne pamiętają nie tak dawno zadane przeze mnie pytanie, a dotyczące właśnie sukienek z motywem kwiatów. Bój toczył się pomiędzy czarną sukienką z TEGO wpisu, a pastelowym odpowiednikiem, który znajdziecie w TEJ stylizacji. Jako, że walka była naprawdę zawzięta i Wasze głosy rozkładały się niemal po równo, postanowiłam zaopatrzyć się w kolejny model ;). A co, w końcu sukienek nigdy za wiele… Tym razem poszłam w jesienne klimaty, a jej zielony odcień pięknie pasuje do jesiennych brązów i rudości. A Wam jak się podoba ta stylizacja? Zdradzę Wam w sekrecie, że ten typ ostatnio jest moim numerem jeden! Buziaki i do następnego! :*

Zdjęcia: Dorota Siemianów

Sukienka- BONPRIX (link to tego modelu TUTAJ)

Buty- Renee

Zegarek- Daniel Wellington ( na hasło: tofitashion  do 31 października 15% rabatu na www.danielwellington.com)

Torebka- Parfois

Kurtka- Stradivarius

Continue Reading

Try Me Box- edycja październikowa!

W moje ręce znowu trafiło pudełeczko Try Me Inspired By, które świetnie już znacie z tego wpisu (KLIK). Tym razem w boxie pojawiły się inne produkty, a właściwie próbki produktów, które z przyjemnością przetestowałam. Ile wynosi cena za taki zestaw? Bez zmian 19 zł plus koszty przesyłki, a „radochy” z testowania nowości kosmetycznych co niemiara. O korzyściach z zamówienia takiego pudełeczka pisałam już wcześniej, dlatego dzisiaj od razu przechodzę do konkretów, czyli do zawartości.

Babeczka do kąpieli – Aromatella!

Pierwsze co przykuło moją uwagę, a właściwie uwagę mojego nosa, po otworzeniu paczuszki, to piękny zapach, którego sprawcą była urocza babeczka do kąpieli – Aromatella. Zastanawiałam się na Insta Story do czego można byłoby przyrównać ten zapach? Moje typy były błędne, bo nie wpadłam no to, że cudowny zapach tworzy połączenie nut kokosa i słodkich owoców leśnych. Mądrzejsza o wiedzę z ulotki ^^ polecam Wam to słodkie cudo. Jestem pewna, że każdy, nawet najgorszy, jesienny dzień będzie o niebo lepszy po kąpieli w wannie, w której będziesz mogła poczuć się jak królowa słodkości. Mała rzecz, a cieszy i co najważniejsze – nie tuczy! Jest to pełnowymiarowy produkt, który w normalnej sprzedaży kosztuje 12 zł za sztukę.

L’orient – hydrolat i HerbOlive – mini krem do ciała z oliwą z oliwek!

Kolejnym pełnowymiarowym kosmetykiem jest hydrolat kwiatów róży damasceńskiej w atomizerze Firmy L’orient. Nie wiem czy wiecie, ale róża damasceńska ma bardzo silne działanie nawilżające. A wspomniany hydrolat ma nam zapewnić odpowiednie napięcie skóry, poprawić jej koloryt, ale również przynieść ukojenie. W moim przypadku produkt świetnie sprawdza się jako mgiełka odświeżająco – nawilżająca (używam jej w ciągu dnia). Świetne właściwości, cudny zapach i wygodne opakowanie sprawiły, że na dobre polubiłam tą mgiełkę… co sprowadza się do tego, że na stałe zagościła w mojej torebce. Cena produktu w normalnej sprzedaży to 34 zł.

Krem do ciała – Argan Oil, ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania, ale niczym specjalnym się nie wyróżnia. Za to krem do rąk z tej samej firmy, o czym pisałam Wam w poprzednim wpisie opisującym pudełko Try Me, jest naprawdę świetny!

Próbki kremów!

To co jeszcze zostało mi do przetestowania z cudownego pudełeczka – to pojedyncze próbki różnych kremów, fluidów czy żeli złuszczających: krem do twarzy z glinką Luvos i olejkiem z pestek moreli, antyperspirujący odżywczy krem do stóp ManFoot, aksamitny kompres do opuchniętych nóg i stóp Biały Jeleń i nawilżający krem do ciała Barnangen. Niestety żaden z tych produktów mnie nie zachwycił. Jedyną próbką kosmetyku, który zasługuje na uwagę jest wzmacniający strukturę skóry krem na noc z Firmy Aube.

 

Tak prezentuje się kolejne pudełeczko Try Me! Produktami, które  według mnie zasługują na uwagę w tej edycji są znowu kosmetyki pełnowymiarowe czyli mgiełka/hydrolat i babeczka do kąpieli.

A Wy co myślicie? Mieliście już do czynienia z boxem Try Me? Jeśli nie, możecie je zamówić TUTAJ! A może któryś z tych produktów testowaliście w normalnej wersji, a nie próbce? Dajcie znać w komentarzach! Buziaki i do następnego!

Continue Reading