Jesienne trendy. Czas na zmiany.

Kiedy w szafie kolorowa zawierucha…

Wiem, że jesteście już do tego przyzwyczajeni, my blogerki średnio cztery razy w roku obwieszczamy wymianę garderoby. Ja bynajmniej staram się nie robić tego częściej, bo łatwo jest popaść w paranoje, a zawsze coś z dna szafy udaje mi się wyciągnąć. Jednak każda pora roku rządzi się swoimi prawami, więc po lecie pełnym kolorowych sukienek, kwiatowych printów i krótkich spodenek, aż prosi się by wyluzować i zarzucić na ramiona te wszystkie beże, beże i jeszcze raz beże. Każda pora roku mnie czymś urzeka, każda ma w sobie element magii, a jesień… to przecież czas miękkich, ciepłych, otulających ciało tkanin. I dam sobie rękę uciąć, że doskonale wiecie o jakie uczucia mi chodzi, gdy piszę, że w ulubionym golfie czytam książkę na kanapie i piję herbatę z imbirem.

Gdy moda i praktyczność idą razem w parze…

Lubię zakupy, ale najbardziej lubię gdy mogę zrobić je nie tracąc wiele czasu. Człowiek czynu i pracy celebruje każdą minutę przyjemności, więc o ile radość sprawi mi przypadkowy zakup czegoś „warm and cozy”, o tyle 3 godziny w galerii handlowej zaliczam już do straty czasu. Dlatego dziś zabieram Was na zakupy w jedno miejsce, gdzie ubiorę się od stóp do głów.

Jesienne klasyki w Peek&Cloppenburg

Ubóstwiam jesień za powrót do klasyki. Znacie mnie, eksperymenty modowe mam we krwi, ale kiedy widzę kobiety ubrane w niebanalne, klasyczne kroje zawsze „zawieszam oko” i podpatruję pomysły na siebie. Dlatego poniżej nie stworzę żadnych gotowych zestawów, wrzucę Wam tylko to, co mnie zainspirowało do dalszych fiksacji 🙂

Na pierwszy ogień idzie czapka. Kiedyś miałam manię „na gołą głowę”. Popadałam w paranoję urodową sądząc, że jakakolwiek czapka, kaszkiet, czy beret wyglądają na mnie głupkowato. Po latach, choć nie minęło ich aż tak wiele 😉 chylę czoła, czy jak to mówią „czapki z głów” dla okrycia głowy.

Jednym słowem lubię gdy mi w uszy ciepło. Ta czapka z dodatkiem wełny, w delikatnym różowym odcieniu to coś idealnego dla osoby wracającej do blondu

LINK

Nieczęsto ubieram klasyczne koszule, ale od tego właśnie jest jesień by wyszukiwać te niuanse, które całości nadają grzeczny, ale luźny ton. Body sprawdza się idealnie, gdy chcemy podkreśli niższy stan spodni nie świecąc przy tym pępkiem i gołym brzuchem.

LINK
LINK
LINK

Najlepsze jesienne otulacze to bezapelacyjnie cardigany i jumper’y. Pogoda nas rozpieszcza, słońce przyjemnie grzeje przez większą cześć dnia, więc taki beżowy, ciepły sweter spełnia u mnie póki co rolę wierzchniego okrycia. Pamiętajcie, że należy wówczas szczególną uwagę zwrócić na pielęgnację materiału. Nie wystarczy wrzucić wszystkiego byle jak do pralki. Odpowiednie płyny do płukania tkanin wełny, czy kaszmiru sprawią, że wrażenie „zaraz po zakupie” utrzyma się dłużej. Koronkowe wstawki nadal bardzo mi się podobają, więc nie dziwi Was chyba mój typ numer jeden.

LINK
LINK
LINK

W pierwszych zdaniach tego wpisu obiecywałam Wam, że nie będą to gotowe zestawy, a tylko inspiracje do połączeń. Przyjrzyjcie się dobrze, bo wybór spodni nie był przypadkowy. Teraz już wiecie skąd pomysł na body? Serce skradły te dresowe z przeszytym kantem. Są bardzo wygodne i można z nich stworzyć dwa osobne sety: elegancki i na luzie. I to w modzie lubię najbardziej! Do chinosów w kant przydałyby się oldschool’owe oxfordy, ale nad tym jeszcze pomyślę…

LINK
LINK
LINK

A pomyślę, bo tym razem w oko wpadły mi same sportowe sneakersy… wybór jest tak ogromny, że ciężko mi się zdecydować, no i znowu kryterium wyjściowym była możliwość połączenia jednej pary z kilkoma różnymi outfit’ami 🙂 hm… po tym wpisie chyba zaczniecie nazywać mnie praktyczną panią domu 🙂

LINK
LINK
LINK
LINK
LINK

Ostatni na liście moich jesiennych „must have” był płaszcz. Rozkochana w puchówkach z zeszłego sezonu miałam mały kłopot z przekonaniem się do prostego, wąskiego kroju tego poniżej. Urzekła mnie jednak ta kratka… są takie okazy, które nigdy nie wyjdą z mody.

LINK

Wisienką na torcie i czymś co mnie totalnie urzekło jest wkładany kołnierzyk z aplikacjami. O ile przy koszulach w głowie już dobierałam błyskotki z mojej szkatułki o tyle tutaj problem rozwiązuje się sam. Dzięki tej „wkładce” każdy sweter-zwyklak ożyje, ba! Dostanie drugie życie 🙂

LINK

I tak oto za pomocą kilku kliknięć podczas swojej podróży do Londynu zaopatrzyłam się w jesienną garderobę. Nie tracąc czasu, a wręcz przeciwnie, wykorzystując ten, który i tak musiałam poświęcić na przemieszczanie się między krajami, zrobiłam zakupy. Czyż w pełni nie zasługuję na miano praktycznej? Przekonajcie się sami jakie to wygodne i proste odwiedzając https://www.peek-cloppenburg.pl

Continue Reading