Kosmetyki Mineralne- hit czy kit?

Kosmetyki mineralne już od dłuższego czasu cieszą się sporą popularnością, która ciągle rośnie. Czy słusznie? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie. I choć firm produkujących popularne „minerałki” jest coraz więcej, ja skupię się na jednej konkretnej marce, świetnie już znanej na ryku. Lily Lolo bo o nich będziemy dzisiaj mówić, jeszcze do nie dawna, znałam tylko  z jednego produktu: pięknie opalizującego rozświetlacza, który polecała 5 lat temu Katosu lub Maxineczka, już nawet nie pamiętam ;). Jakież było moje zdziwienie gdy jakiś miesiąc temu odkryłam, że ich oferta pęka w szwach, a mineralne są nawet korektory! Ale po kolei. 🙂

Składając zamówienie w sklepie costasy.pl (klik) postanowiłam tak dobrać produkty, żeby przetestować jak najwięcej kosmetyków, stanowiących podstawę mojego codziennego makijażu (bo makijaż wieczorowy to zupełnie inna bajka).

I tak w moim „testowym zestawie” (tak go nazwijmy roboczo) znalazł się:

-mineralny podkład w odcieniu warm peach (klik)

-mineralny korektor w kolorze barely beige (klik)

-mineralny puder matujący Flawless Matte (klik)

-prasowany mineralny rozświetlacz Rose Illuminator (klik)

-pędzel do podkładu- Super Kabuki (klik)

-naturalna szminka- Passion Pink (klik)

Co je wyróżnia?

Kosmetyki mineralne Lily Lolo są delikatne dla skóry, wolne od szkodliwych bądź drażniących substancji chemicznych, barwników i wypełniaczy. Nie wiem czy wiecie, ale w skład produktów Lily Lolo wchodzi tlenek cynku, który ma właściwości lecznicze. A to w przypadku mojej problematycznej cery ze skłonnością do trądziku jest bardzo ważne. Makijaż wykonany kosmetykami mineralnymi jest lżejszy, nie ma tutaj mowy o efekcie maski. Przy takich temperaturach jakie obecnie panują w Polsce sprawdza się genialnie. Można uzyskać piękny, zdrowy efekt: make up- no make up. Producent zapewnia też o trwałości produktów i odporności na wodę i pot. Szczerze przyznam, że  faktycznie nawet po moich wizytach na siłowni, wcale nie wyglądam gorzej niż kiedy stosowałam ciężki Double Wear Estee Lauder. Także trwałość sprawdzona w ekstremalnych warunkach. 🙂 Ostatnia już, ale wcale nie mniej ważna informacja to taka, że kosmetyki chronią przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, a ich faktor to SPF15

Jak nakładać kosmetyki mineralne?

Tak jak w przypadku makijażu każdymi innymi kosmetykami, najważniejsze jest przygotowanie buzi. Bez odpowiedniej pielęgnacji nie ma szans, żeby jakikolwiek kosmetyk był trwały i ładnie wyglądał. Dlatego ja najpierw robię lekki peeling buzi, następnie tonizuję skórę tonikiem, a na koniec nakładam krem nawilżający. Te 3 etapy to fundament naszego makijażu. Jak już krem się ładnie wchłonie możemy przejść do aplikacji podkładu. I tutaj do akcji wkracza pędzel Kabuki. Wysypuję produkt na wieczko, równomiernie „wmasowuję go w pędzel” aż całkowicie zniknie z pokrywki, uderzam pędzlem o blat i na koniec przechodzę do aplikacji na buzię. Podkład nakładam kolistymi ruchami zaczynając od środka twarzy. I w zależności od krycia czynność powtarzam kilka razy. Słyszałam też o metodzie stemplowania, ale sama jej nie próbowałam. Natomiast tą pierwszą z czystym sumieniem mogę polecić. Niesamowite jest to, jak pięknie potrafi kryć sypki podkład (bo początkowo, ze względu na konsystencję byłam do niego sceptycznie nastawiona). Taki sam mechanizm działania jest w przypadku korektora. Tutaj jednak polecam zaopatrzyć się w mniejszy pędzel Kabuki- Baby Buki, który będzie bardziej precyzyjny. Ja w swojej rutynie z minerałkami robię jeszcze dodatkowy krok. Między warstwami podkładu, nakładam jedną do „zadań specjalnych”, która składa się z wymieszanych ze sobą podkładu i korektora. Całość na koniec utrwalam pudrem mineralnym, który też nakładam kolistymi ruchami.

Czy jakiś produkt nie spełnij moich oczekiwań?

Jedyne drobne  zastrzeżenia mam do rozświetlacza. Może dlatego, że ja lubię mocny błysk, tak zwaną „taflę” i tego oczekuję od produktów rozświetlających. Tutaj efekt jest bardzo delikatny i znowu dający wrażenie make up-no make up. Buzia jest rozświetlona, ale na tyle delikatnie, że wygląda po prostu na zdrową, a nie podkreśloną jakimś kosmetykiem. Dla niektórych z Was, lubiących subtelniejszy efekt w makijażu będzie to plus, dlatego nie zrażajcie się do niego i przetestujcie po prostu na własnej skórze. Zaletą jest kolor, który pasuje do wszystkich typów karnacji, daje delikatnie chłodne wykończenie.

Pomadka, czy jest trwała?

Pomadka Passion Pink ma piękny fuksjowy, soczysty, wakacyjny kolor. Wzbogacona jest też o witaminę E i ekstrakt z rozmarynu co zapewnia odżywienie i nawilżenie ust. Ładnie kryje i trzyma się podobnie jak inne kremowe pomadki w mojej kolekcji. Oczywiście nie jest to trwałość na poziomie produktów matowych, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Pamiętajcie, że zawsze lepiej dołożyć nową warstwę produktu mniej trwałego, a pielęgnującego, niż chodzić z wysuszonymi, nieciekawie wyglądającymi ustami.

Podsumowując, bardzo polecam zapoznać się bliżej z kosmetykami mineralnymi. Ja od kiedy wypróbowałam poszczególne produkty na własnej skórze, nareszcie rozumiem ich fenomen. Co więcej, na stronie costasy.pl trwa teraz promocja na wybrane produkty, zatem i ceny są bardziej przystępne. No bo kiedy jak nie teraz? Lato to najlepszy czas na przerzucenie się z ciężkich kosmetyków, na te lżejsze, zapewniające naszej skórze uczucie komfortu i wypoczynku. Nasza cera, podobnie jak my, zasługuję na wakacje. 🙂

You may also like

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *