Książkowi Ulubieńcy Maja!

Hejka wszystkim!

Dzisiejszy post będzie o książkowych ulubieńcach… Ostatnio mam dość chaotyczną technikę czytania książek, zaczynam jedną, po czym porzucam ją na rzecz innej, nie doczytawszy do końca, a następnie znowu do niej wracam. No normalne to to nie jest, ale cóż… Ważne, że jeszcze jestem w stanie się w tym połapać, chociaż muszę przyznać, że czasami jest naprawdę ciężko :). Jednak jestem zdania, że trening pamięci i rozruszanie szarych komórek jeszcze nikomu nie zaszkodził…

Ale do rzeczy! Mimo majowego skakania z „kwiatka na kwiatek”, czy raczej z „książki na książkę” – trzy pozycje urzekły mnie i pochłonęły na tyle, że przeczytałam je od razu od deski do deski i własnie o tych 3 książkach chce Wam dzisiaj napisać.

Jeśli jesteście ciekawi, co trafiło na listę moich majowych książkowych ulubieńców – czytajcie dalej! 🙂

Zaczynamy od „Ciszy” Erlinga Kagge, który jest nie tylko autorem tej przepięknie wydanej książki, ale też podróżnikiem i filiozofem. Wyobraźcie sobie, że ten mający 54 lata Norweg jako pierwszy człowiek na Ziemi dotarł samotnie na biegun południowy. To oczywiście nie wszystko, a tylko przedsmak tego czego dokonał. Erling Kagge zdobył również Mount Everest, dwukrotnie przepłynął Ocean Atlantycki… Jeżeli sądzicie, że ta książka jest stricte o podróżach, to autor szybko wyprowadzi was z błędu… Książka traktuje o doświadczeniach z tych najdalszych zakątków, o tym co zainspirowało autora do samotnych wypraw… Zastanawiacie się pewnie, czy w książce znajdziemy odpowiedź na pytanie – czym tak naprawdę jest cisza, gdzie ją można znaleźć, dlaczego jest tak ważna i potrzebna w naszym życiu? Być może… Ja znalazłam w niej dużo więcej… ale teraz już ciiii…sza! I tak jak śpiewają chłopki z Depeche Mode – po prostu „Enjoy the silence”.

Kolejna książka, w której po prostu się zakochałam to „Blondynka w Japonii” Beaty Pawlikowskiej. Ci, którzy śledzą mojego bloga od samego początku wiedzą, że uwielbiam książki podróżnicze i dosłownie „pochłaniam” je w każdej ilości :). A jeżeli do tego, książka podróżnicza dotyczy kraju, który mnie fascynuje – to nie ma zmiłuj – muszę ją kupić i jak najszybciej przeczytać!

I tak właśnie było z książką Pani Beaty. Z „Blodnynki w Japonii” dowiedziałam się mnóstwo ciekawych i jednocześnie przydatnych informacji… Bo czy wiedzieliście na przykład, że w Japonii jest zakaz wydmuchiwania nosa podczas jedzenia? Odbierane jest to jako coś bardzo nieeleganckiego. W restauracjach serwujących słynne japońskie gorące zupy Miso, na porządku dziennym jest pociąganie  nosem. Jak dla mnie – trochę obrzydliwe, ale cóż, z obcą kulturą raczej się nie dyskutuje i pozostaje nam uszanować dziwne, jak dla nas, zwyczaje Japończyków. Takich ciekawostek w tej książce znajdziecie od „groma i trochę”, a ja, po jej przeczytaniu, jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że chiałabym w niedalekiej przyszłości odwiedzić ten baaaardzo dziwny, ale i fascynujący kraj! Jeśli kiedyś będzie mi dane go odwiedzić, to na pewno przypomnę sobie wszystkie rady Beaty Pawlikowskiej i być może, dzieki temu, uniknę sytuacji, w których zrobie z siebie przysłowiowego „głupka” 😉

Kolejna, ostatnia już książka, to „Dzika Fermentacja” Sandora Katza. Jest to swego rodzaju kulinarny przewodnik po sztuce fermentacji, który zachęca do eksperymentów w kuchni.

Czy dacie wiarę, że ja – ogromna fanka kiszonych ogórków i kapuchy, do tej pory nie miałam pojęcia, ile jeszcze produktów można poddać procesowi fermentacji? Sandor w swojej książce udowadnia, że ukisić można prawie wszystko! 😉 W swoim przewodniku poprowadzi nas praktycznie za rękę. Ten fascynujący człowiek to krótko mówiąc po prostu maniak i odkrywca niecodziennych smaków, to pasjonat fermentacji, to wreszcie człowiek kochający zdrowe jedzenie. „The New York Times” okrzyknął go „kulinarną gwiazdą rocka” i choć jego sceną jest tylko, albo aż – kuchnia, to przyznam szczerze, że ja na takim kulinarnym koncercie Katza ustawiłabym się w pierwszym rzędzie.

 

I to wszystko jeśli chodzi o książkowych ulubieńców maja! Dajcie znać co Wy ciekawego przeczytaliście w ubiegłym miesiącu! A może mieliście styczność z którąś z polecanych przeze mnie pozycji? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się wrażeniami!

Buziaki i do następnego!

You may also like

7 komentarzy

  1. Ja też bardzo lubię książki podróżnicze, ostatnio nawet nie czytałam żadnej, chyba ostatnia to był „Długi marsz” czyli taka książka historyczno -podróżnicza, o wiele lepsza od filmu. Czasem kupuję też „Poznaj Świat” i ostanio wsiąkłam w kanały kulinarne Azjatów na YT, gdzie jest przy okazji sporo podróży, np Mark Wiens ma sporo o Japonii, np widziałąm takie video chyba to było w Tokio, że tam są na ulicy takie darmowe sauny dla stóp, gdzie się siedzi z obcymi ludżmi i moczy nogi.

    Słyszałam już zachwyty nad tą książką o fermentacji, ale ja nie przepadam za takim jedzeniem. Sama czytam teraz książki polskie, angielskie i rosyjskie i czasem mnie to męczy… Mieszkasz w Indiach? Ja o tym myślałam, ale w końcu nie wyszło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *