Książkowi Ulubieńcy Wakacji!

Przygotowując się do tego wpisu uświadomiłam sobie, że dawno takiego na blogu nie było, a przecież kocham książki. Gdy tylko wygospodaruję odrobinę czasu to sięgam po kolejną pozycję z mojej biblioteczki, w której aż roi się, nie od moli, a od nieprzeczytanych jeszcze książek, które co rusz trafiają w moje ręce. Tak sobie myślę, że gdyby można było rozciągnąć dobę to poprosiłabym o jakieś dodatkowe 5 godzin na czytanie. Wtedy na pewno ze wszystkim byłabym na bieżąco, a już na pewno szybciej pochłonęłabym najlepszą książkę jaką czytałam i która również znalazła się w tym zestawieniu. Jesteście ciekawi co to za pozycja i jakie gatunki uwielbiam? Czytajcie dalej! 🙂

1. „Byle Dalej w 888 dni dookoła świata”- Marta Owczarek i Bartek Skowroński

Nie jest tajemnicą, że książki podróżnicze to numer jeden w mojej biblioteczce! One też zajmują w niej zaszczytne, honorowe miejsce, co oznacza, że zawsze układam je na wysokości moich oczu, tak żebym w każdej chwili mogła wrócić do ulubionych tytułów. I tak jest właśnie w przypadku książki „Byle dalej. W 888 dni dookoła świata” Marty Owczarek i Bartłomieja Skowrońskiego. Historia Bartka i Marty to niby nic odkrywczego. Dwoje ludzi, wspólna pasja i ogromna chęć żeby zrobić coś dla siebie.  Tak naprawdę jest to historia banalnie prosta, która może być opowieścią każdego z nas i być może, właśnie dlatego tak mnie urzekła. Nasi bohaterowie postanowili  porzucić swoje dotychczasowe życie, prace i wyruszyć w podróż, o której większość z nas rozmyśla i marzy. Oni udowadniają, że ze sfery marzeń, łatwo przejść do czynów. Jedyne co trzeba mieć to wystarczająco duże „jaja”, które mam nadzieję i mi kiedyś urosną! 😉 Oczywiście jak każda podróż tak i ta nie obyła się bez miłych i tych trochę mniej miłych przygód, ale nie chce Wam tutaj za dużo zdradzać, bo gorąco zachęcam żebyście sięgnęli po tę książkę. Jak to się teraz mówi? „Winter is coming”, a nie ma chyba nic przyjemniejszego, niż jesienny wieczór, z kubkiem kakao i dobrą, lekko napisaną książką, która przeniesie nas w cieplejsze rejony globu! Czy coś może się z tym równać? Chyba tylko rzeczywiste odwiedzenie miejsc do których zawędrowali Marta i Bartek! 😉

2. „Swoją drogą”- Tomek Michniewicz

Kolejną pozycją „must read” na mojej liście jest „Swoją drogą” Tomka Michniewicza. Tutaj również pojawia się wątek wyprawy, a właściwie trzech wypraw, w trzy zupełnie różne rejony świata i w towarzystwie trzech różnych osób. Pozycja fascynuje, śmieszy, ale często też daje do myślenia.  Autor bierze trzy bliskie sobie osoby: przyjaciela, żonę i tatę do miejsc, które sami mogą sobie wybrać. Na początku więc przenosimy się na Czarny Ląd i poznajemy kolegę Tomka oraz historię plemienia Baka. Zdradzę Wam w sekrecie, że jest to moja ulubiona podróż z tej książki i coraz częściej mam ochotę spakować plecak i ruszyć do Afryki, w której mnie jeszcze nie było. Historia wciąga, jak dobry kryminał, gwarantuję, że jeden dłuższy jesienny wieczór, a będziecie już po tej części i pozostanie tylko rozpacz, że skończyło się tak szybko. Ale książka się jeszcze nie kończy, są przecież jeszcze wyprawy, do Arabii Saudyjskiej, gdzie Tomek zabrał żonę i do Nowego Orleanu gdzie wybrał się z tatą. Mam wrażenie, że ta ostatnia miała być tą najmocniejszą częścią, a jakoś nie wyszło. Mnie osobiście dużo bardziej wciągnęły i zaintrygowały dwie wcześniejsze. Ale nie oznacza to, że podróż do Stanów Zjednoczonych była nijaka, warto sprawdzić to na własnej skórze. Być może Wam bardziej przypadnie do gustu wyprawa po amerykańskich pubach i ulicach w rytmie dźwięków bluesa. Wiem z dobrych źródeł, od  samego autora, że w przygotowywaniu jest nowa książka, której nie mogę się już doczekać. Tym bardziej, że ma się w niej pojawić wątek moich Indii…

3. „Shantaram”- Gregory David Roberts

A propos Indii, to do nich przeniesiemy się z 3 pozycją, która jest absolutną petardą w tym zestawieniu. Właściwie znalazłaby się na podium nawet jeśli brałabym pod uwagę wszystkie książki jakie do tej pory przeczytałam! :O „Shantaram” G.D Roberts’a nie bez powodu jest światowym bestsellerem i dziwie się tylko, że w moje ręce trafiła tak późno. Jest to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami opowieść , która przenosi nas w brudne, tajemnicze, ale i piękne zakątki Bombaju. Główny bohater – Australijczyk, który w biały dzień uciekł z więzienia i przedostał się do Indii, właśnie w Bombaju odnajduje drugi dom. Tylko nie myślcie sobie, że to sielankowa opowieść o Bollywood i pięknych Indiach. O nie! To co tu znajdziemy, to szemrane interesy, bombajską mafię z niedopowiedzianymi praktycznie do samego końca wątkami i postaciami, które co rusz wkraczają w życie naszego bohatera, oraz kobietę – femme fatale dla której Lin traci głowę. Jest też moja ulubiona postać czyli Prabaker, którego nie da się nie lubić. Czytając zachwyty Marcina Mellera nad tą książką, myślałam sobie: „pic na wodę, na pewno przesadza, jak to zwykle w przypadku recenzji bywa”, a on pisał prawdę i tylko prawdę i wcale się nie dziwie, że pozycja ta na stałe zagościła w jego repertuarze podarków dla rodziny, przyjaciół, a nawet znajomych przyjaciół. Jeśli chcecie poznać Indie takie jakie ja znam, wyjątkowe, nieobliczalne i zaskakujące na każdym kroku,  wyjścia są dwa: albo kupcie bilet do Delhi albo sięgnijcie po Shantaram. Wszystkie sytuacje tam opisane, nawet te najdziwniejsze, dla kogoś kto tak jak ja, rok czasu spędził w Indiach, wcale nie były aż tak szokujące. I wierzcie lub nie, ale jestem prawie w 100% pewna, że każda z tych najbardziej absurdalnych historii zdarzyła się naprawdę.

I to były 3 książki z mojej biblioteczki, które polecam Wam na długie jesienne wieczory. Ja już rozglądam się za drugą częścią „Shantaram” czyli książką „Cień Góry” niestety w Empiku widziałam tylko wydanie w twardej oprawie, a 800-stronicowa pozycja i tak już jest wyjątkowo ciężka i nieporęczna, szczególnie w przypadku czytania na leżąco. 😉 Ale może i dobrze, że jeszcze jej nie dorwałam, bo pewnie znowu przepadłabym na kilka dni, a mam kilka ważnych projektów do zrealizowania. Także nie sięgajcie po wyżej wymienione pozycje, jeśli nie dysponujecie wystarczająco dużą ilością wolnego czasu, bo może to się źle skończyć! 😀 Ja lecę… czytać! Do następnego!

You may also like

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *