Czy to można połączyć? Czerwona maxi nie tylko od święta!

Wiecie co najbardziej lubię w modzie? Totalny brak granic. Obecnie modą możemy się bawić, a eleganckie wieczorowe sukienki łączyć z codziennymi dodatkami. Nikogo już nie szokuje, balowa suknia i ciężki buty… Minęły też czasy kiedy buty musiały być w tym samym kolorze co torebka, a decydując się na złote kolczyki absolutnie nie mogliśmy sobie pozwolić na srebrny zegarek. Dzisiaj te wszystkie „niedozwolone” kiedyś chwyty są na porządku dziennym. Nie będę ukrywać, że mnie to bardzo cieszy, bo jeszcze kilka lat temu, długą czerwoną suknie, kupioną specjalnie na wesele odwiesiłabym do szafy (i pewnie na tym zakończyłby się jej żywot), a obecnie dodając do niej kilka rockowych dodatków śmiało mogę występować w niej na codzień. Dwa moje ulubione połączenia to czarne mokasyny i oversizowa bluzka, którą zarzucam luźno na sukienkę, albo ramoneska i czarna nerka. Ten drugi zestaw Wam dzisiaj prezentuję i po cichu mam nadzieje, że Wam również taki look przypadnie do gustu.

Foto: Bartosz Skopiński

Sukienka- E-Lili Butik

Szpilki- Orsay

Nerka- Mohito

Ramoneska- Top Secret

Continue Reading

Olejowanie włosów- hit czy kit?

Tłusta robota

Przyznam szczerze, że jak na osobę, która jest kosmetycznym freakiem  w jednym temacie wciąż wiedziałam niewiele. Ba! Nadal raczkuję, ale w końcu by coś dobrze poznać musimy zrobić pierwszy krok ku odkryciu. Mowa o olejowaniu włosów. Miałam w swoim życiu kilka podejść do tematu, każde kończyło się na przeczytanym leadzie jakiegoś wpisu, czy artykułu. Myślałam sobie: przecież moje włosy są zdrowe, mam ich całe mnóstwo, błyszczą, lśnią, zawsze jakoś wyglądają. Myślałam, że w moim przypadku olejowanie nie jest konieczne. Nic bardziej mylnego, jak się okazało…

Moja blond głowa przechodziła kilka eksperymentów, a zdecydowanie najbardziej szkodzi im farbowanie. Do największego koszmaru w kwestii włosów zaliczam ich rozczesywanie po umyciu. Są poplątane w ten charakterystyczny sposób, bardzo suche i kruche. Kiedy więc usłyszałam, że olejowanie chroni włosy podczas farbowania stwierdziłam, że muszę ten temat zgłębić i rozebrać na części pierwsze.

Na czym to polega?

Olejowanie włosów to po prostu nakładanie kilku kropel naturalnych olei na włosy. Nie ma większego znaczenia czy będą one suche czy wilgotne. W zależności od potrzeb nakłada się specyfik na same końcówki lub także na skórę głowy i włosy na całej długości. Wybór oleju jest bardzo ważny, a na rynku dostępne są między innymi takie jak: palmowy, rycynowy, migdałowy, kokosowy, morelowy, z awokado, kukurydziany, lniany, sezamowy, słonecznikowy, rozmarynowy i wiele innych. O każdym z nich znajdziecie kilka słów w Internecie.
Korzyści z olejowania są ogromne! Po kuracji włosy stają się odżywione, elastyczne, pełne blasku, odporne na zniszczenia, bardo sprężyste. I muszę tu użyć ulubionej formułki reklamodawców: już po pierwszym stosowaniu. Naprawdę! Dobroczynne składniki olejków wnikają głęboko w strukturę włosa i cebulek. W rezultacie skalp jest zdrowy, normuje się wydzielanie serum, komórki są dotlenione.

Co może pójść nie tak?

Zabieg wydaje się prosty z pozoru, ale można popełnić kilka błędów, które przeszkodzą w osiągnięciu odpowiednich rezultatów. Przede wszystkim:
→Nie należy nakładać oleju na bardzo brudne, tłuste już włosy. Może to spowodować nadmierne ich wypadanie.
→Nie można przesadzić z ilością oleju. Lepiej jest wykonać zabieg dwa razy w tygodniu niż raz z podwójną dawką produktu (ok. 2ml oleju będzie wystarczające). Co jeśli już zdarzy Wam się wylać na włosy za dużo olejku? Dodatkowo należy zaaplikować odżywkę lub maskę by zemulgować olej.
→Nie każdemu olejowanie służy, nie ma więc sensu usilnie poddawać włosy tym zabiegom, skoro ewidentnie nie przynosi to efektu. Włos włosiu nierówny.

Klucz do sukcesu

Tak jak w przypadku innych zabiegów, które stosujemy w domowym zaciszu, tak i olejowanie wymaga od nas po prostu regularności. Jeśli będziemy fundować sobie takie Spa tylko wtedy gdy nam się akurat o tym przypomni, to nie doszukujmy się w lustrze efektów. Wybierz zatem dwa dni w tygodniu i staraj się tego trzymać.

Mój wybór

Spośród wszystkich dostępnych na rynku olejków mi najbardziej do gustu przypadł  olej makadamia (więcej na jego temat TUTAJ). Jego skład jest zbliżony do budowy ludzkich komórek. Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy B, E i A, lecytynę i właśnie sam skwalen, czyli to co znajduje się w płaszczu lipidowym skóry. Jego zapach jest bardzo przyjemny, a włosy po zabiegu gładkie, łatwe do rozczesania i błyszczące.  Olejek ten zapobiega rozdwajaniu końcówek. Jest także nazywany „znikającym olejkiem”, ponieważ włosy i skóra głowy wchłaniają każdą jego ilość. Naprawdę potrafi uratować zniszczone zabiegami fryzjerskimi czupryny. Dla mnie stał się obowiązkowym elementem dostępnym w łazience. Czytając o nim więcej znalazłam dla niego kilka innych zastosować, ale to już temat na odrębny wpis. Dodam jeszcze tylko, że olej makadamia składa się z kwasów tłuszczonych jednonienasyconych, co sprawia, że jest lepszy niż oliwa z oliwek. Póki co jednak cieszę się, że tak dobrze dba o witalność moich cebulek włosów!

Continue Reading

Total Black Look- wersja z pazurem!

Coś ta jesień w tym roku omija Polskę szerokim łukiem. Może to i dobrze? Jak znam życie po 3 pochmurnych i deszczowych dniach będziemy mieli dosyć i  z rozrzewnieniem wspominać będziemy ten ciepły wrzesień. Jedyny mankament upałów jest taki, że swetry w których bardzo lubię chodzić, ciężkie buty i sukienki z grubszych materiałów nadal leżą w szafie i czekają na swój czas. Ja natomiast już teraz wiem, że sweter, który mam na sobie w dzisiejszej stylizacji, będzie moim ulubieńcem jeśli chodzi o zbliżający się sezon. Ciepły, milusi materiał, piękne wykończenie i gołe ramiona to niewątpliwe zalety tego sweterka. Dodatkowo to ostatnie powoduję, że czujemy się niezwykle kobieco. Aby troszkę przełamać ten romantyczny charakter looku, do swetra, dobrałam czarną spódnicę i ciężkie trapery, które świetnie służą mi od zeszłego sezonu. I tutaj ciekawostka, dla wszystkich niedowiarków, którzy sceptycznie podchodzą do teorii, że trendy co jakiś czas wracają… Ta spódnica należała kiedyś do mojej mamy, która nosiła ją do swoich stylizacji będąc moją rówieśnicą. Prawie nie zniszczona, teraz służy już kolejnemu pokoleniu. A ja już wiem po kim mam zamiłowanie do mody… 🙂

Foto: Bartosz Skopiński

Sweter, nerka – Mohito

Spódniczka – No Name (własność mamy)

Buty- Reserved

Naszyjnik- Bovem

Okulary- Komono

Zegarek- Fossil

Continue Reading

Jungle Vibes

Są sesję na tym blogu, które nigdy by nie powstały oraz wpisy, które nie zostałyby napisane. Bo czasami tak się jakoś wszystko układa, że zamiast przyjemnej pracy nad rzeczami, które są Twoją pasją, świat rzuca Ci kłody pod nogi (i to dosłownie!).  Ten rzucający różne rzeczy pod nogi świat nie wie jednak, że ja jestem, z natury, bardzo upartym osobnikiem. I jeśli gdzieś nie mogę wejść drzwiami, to spróbuję wejść oknem… a jak i to się nie uda, to wejdę kominem, przecież Święty Mikołaj też sobie jakoś radzi ;). Ale do czego zmierzam?! Pomysł na tą sesję miał być zupełnie inny… Jak tylko moja przyjaciółka podesłała mi zdjęcia swojej sesji ślubnej, w genialnej, rozlatującej się trochę (ale jednak genialnej) starej szklarni to już miałam w głowie pomysł na zdjęcia. Nie wpadłam jednak na to, że ta szklarnia, mimo, że w opłakanym stanie do kogoś należy, a ten ktoś nie jest zbyt przyjemnym człowiekiem. Jak do tego dołożycie sobie wypite (nie przeze mnie) procenty, to wiadomo, że musi skończyć się to draką. Na szczęście zdjęcia zrobiliśmy, w trochę innej scenerii niż planowałam, ale są. A na te „patyki” rzucane pod nogi przez świat w postaci mrówek, pająków, tłumu gapiów w miejscu gdzie normalnie nie ma nikogo, spuszczę zasłonę milczenia. 🙂

Sukienka w liściastym klimacie pochodzi ze sklepu Bonprix. I choć jeszcze mamy letnią pogodę, to łącząc ją z kozakami i kapeluszem pokazuję Wam jak można ją zaadaptować do jesiennych klimatów. Do tego zarzucona na ramiona ramoneska i fajny, dziewczęcy look gotowy. Jak Wam się podoba? Dajcie znać w komentarzach.

Foto: Bartosz Skopiński

Sukienka- Bonprix

Kapelusz- H&M

Continue Reading

Pole kukurydzy- mamy wrzesień!

Mamy wrzesień- miesiąc przez jednych znienawidzony, bo uporczywie przypominający nam o ostatnich dniach lata, a przez innych wyczekiwany, bo dzieci (wreszcie! :)) wracają do szkoły. Ja dzieci jeszcze nie mam, a też jakoś ten wrzesień lubię… ba, lubiłam go nawet jak chodziłam do szkoły. Pamiętam jakby to było dzisiaj jak po dłuuugich dwóch miesiącach laby, zabaw do późna na podwórku, oglądania telewizji po nocach, wyczekiwałam aż na kartce z kalendarza zobaczę 1 września. Oznaczało to powrót do szkoły, kolegów i koleżanek, zajęć z pływania, tańca, angielskiego i mogłabym tak wymieniać… Jedno jest pewne, lubię lenistwo ale jeśli nie trwa zbyt długo. Dlatego nawet dzisiaj, mając na karku już 29 lat podejmuję się różnych dodatkowych zajęć, żeby tylko czas nie upływał mi na nic nie robieniu… Nie lubię mieć poczucia, że przespałam swoje życie. Ono i tak już zbyt szybko pędzi…

Dzisiejsza stylizacja, nawiązuję klimatem do stylu retro w którym na nowo się rozkochałam. Grochy, kapelusze i subtelny makijaż wraca u mnie do łask. Lubię siebie w takim wydaniu. Nie wiem czy słusznie, ale ma wrażenie, że takim dziewczęcym lookiem odejmuję sobie kilka lat? Dajcie znać co myślicie o tej stylizacji. No i przede wszystkim czy lubicie wrzesień?

Foto: Bartosz Skopiński

Bluzka- Bon Prix (klik)

Spódnica- Zara

Kapelusz- Medicine

Szpilki- Top Secret

Zegarek- Rosefield

Continue Reading