Pozwól jej oddychać- czyli sposób na zdrową cerę!

Hej Kochani! Dzisiaj znowu post z kategorii beauty. Od razu uspokajam tych stęsknionych za stylizacjami bo to, że beauty temat znowu pojawił się na tapecie  nie oznacza, że od teraz mam zamiar już na zawsze porzucić modę na rzecz kosmetyków. Co to to nie! 🙂 Post z wiosenną stylizacją też już prawie gotowy i spokojnie czeka w kolejce na swoje pięć minut. Ostatni wpis z kosmetycznymi hitami i kitami został bardzo fajnie przez Was przyjęty, dlatego postanowiłam pociągnąć dalej ten temat. Bo co z tego, że zaopatrzymy się w droższe koreańskie kosmetyki skoro nie będziemy wiedzieli jak ich prawidłowo używać ? W kosmetycznym świecie zasady są prawie takie same jak w kuchni, trzeba wiedzieć co z czym połączyć, czym wymieszać i doprawić żeby wyszło pięknie i smacznie, a nasze buzia wyglądała promiennie i zdrowo (no dobra nie bójmy się tego powiedzieć) jak u Azjatek. 😀

Do niedawna, moja pielęgnacja polegała tylko! na zmyciu makijażu i to tylko! przy użyciu jednego kosmetyku, zazwyczaj płynu micelarnego. O zgrozo, zastanawiam się jak to możliwe, że mimo mojej pielęgnacyjnej ignorancji zdołałam dożyć prawie 30-ki ze stosunkowo małą liczbą zmarszczek. 🙂 Na szczęście w porę (miejmy nadzieję) się ocknęłam i teraz poświęcam cały kwadrans, albo i dłużej kiedy jest to dzień z zastosowaniem maseczki, z każdego wieczoru na pielęgnacje. I wiecie co? Wcale nie żałuję, bo efekty widzę gołym okiem, a mam nadzieję, że i na zdjęciach są one widoczne! Ha i obyło się bez skalpela! 😉

Jeśli chcecie wiedzieć co wprowadziłam do mojej wieczornej rutyny, żeby nie tylko oczyścić, ale i odżywić, a tym samym przygotować twarz na kolejny intensywny dzień, czytajcie dalej!

 Pierwszy krok, który kiedyś był i pierwszym i ostatnim, pozostał bez zmian, czyli przemywam twarz wacikiem nasączonym płynem micelarnym. Powierzchownie zmywam to co miałam w ciągu dnia na powiekach i twarzy, nie przykładając jednak do zbyt dużej wagi. Bo na dogłębne oczyszczanie przyjdzie jeszcze czas! Jeśli chodzi o płyn micelarny, to nie mam swojego ulubionego, obecnie stosuje ten z L’Oreal.

Drugi krok, zdecydowanie ważniejszy, to dokładne oczyszczenie twarzy przy pomocy rękawiczki do demakijażu firmy GLOV. Bardzo polubiłam się z tym produktem i podoba mi się to, że faktycznie wystarczy tylko woda i nasza buzia jest pięknie oczyszczona. Myślę, że GLOV świetnie sprawdzi się również w podróży, kiedy to nikt nie chce taszczyć ze sobą kosmetyczki rozmiarów naszej walizki wypełnionej kosmetykami do demakijażu. Rękawiczka wykonuje też delikatny (bardzo delikatny) peeling twarzy, czyli mamy 2 w 1.

Twarz oczyszczona z resztek makijażu to można przejść do dalszego etapu zabawy z buzią. I tutaj sięgam po produkt, o którym pisałam Wam w ulubieńcach czyli olejek myjący firmy Klairs. Moja buzia go uwielbia, dlatego nie widzę powodu dla którego miałabym jej odmawiać tej odrobiny przyjemności. Idziemy na kompromis, ja poświęcam jej trochę więcej czasu, a ona naprawdę na drugi dzień wygląda pięknie.

Kolejny kosmetyk to żel do mycia twarz marki BeBeauty, który jest kosmetykiem na bazie wody. Tak jak pisałam wyżej bardzo ważne jest co z czym połączyć i który kosmetyk użyć pierwszy. Z książki „Sekret Urody Koreanek” dowiedziałam się, że kosmetyk na bazie oleju używamy przed kosmetykiem na bazie wody i wtedy wszystko działa tak jak należy. Pewnie pukacie się w głowę czytając to wszystko i myślicie sobie, że zwariowałam po raz setny myjąc twarz, ale wierzcie mi, gdybym nie widziała efektów to (biorąc pod uwagę, że należę raczej do osób leniwych i idących na łatwiznę, jeśli chodzi o pielęgnacje) bym tego nie robiła.

No dobrze koniec mycia, czas przetrzeć buzie wacikiem nasączonym tonikiem-również marki Klairs, żeby przywrócić jej odpowiednie pH.

Na tak przygotowaną buzię, czasami (zazwyczaj 2-3 razy w tygodniu) nakładam maseczkę, ostatnio bardzo często sięgam po tą z L’Oreal w kolorze zielonym. Czyli oczyszczającą maskę z glinką. Po takiej kuracji, mam poczucie, że buzia jest naprawdę dobrze oczyszczona i przygotowana na to aby zaaplikować jej to co zostanie już na twarzy do rana.

Jak już wiecie z ostatniego wpisu z kremem Mizona się nie polubiliśmy, dlatego odstawiłam go na jakiś czas, a sięgnęłam po dużo tańsze kosmetyki firmy Bielenda, z serii różanej. I to był strzał w dziesiątkę! Jak się okazuję my kobiety, nie tylko lubimy dostawać róże, ale też nasza cera z tymi różami się bardzo lubi. No i ten zapach! Przepiękny. Ja obecnie stosuję kosmetyki z serii różanej na zmianę, raz serum, raz olejek i jestem nimi zachwycona.

Na koniec nakładam jeszcze krem pod oczy. Obecnie ten z Mincera- Vita C Infusion. Ale za krótko go stosuję, żeby wydać jakąś opinie, dlatego musicie być cierpliwi.

Tak własnie wygląda mój wieczorny rytuał oczyszczająco- pielęgnacyjny. Mam nadzieję, że post okaże się dla Was przydatny. Ja wiem jedno, im więcej czasu poświęcimy naszej cerze, tym piękniej ona nam się później odwdzięczy. Bo nawet najlepszy makijaż, bez odpowiednio przygotowanej cery, nie będzie wyglądał dobrze. Powtarzały to zawsze wszystkie makijażystki i ja już chyba „dojrzałam” żeby się z nimi w 100% zgodzić.

Na koniec mam dla Was jeszcze miłą niespodziankę, czyli kody rabatowe do Sephory KLIK od Rabble. Korzystajcie bo naprawdę warto! Może dzięki nim i Wasza wieczorna pielęgnacja wzbogaci się o dodatkowy krok do zdrowej cery! 🙂 Buziaki i do następnego

You may also like

18 komentarzy

  1. Czesc, Agnieszko fajny post :))))) Nie uwierzysz ale polowe z Twoich kosmetykow mam w mojej lazience i bardzo jestem z nich zadowolona :)))) Odetchnelam z ulga,ze odnajduje najnowsze kosmetyczne trendy :))))pozdrawiam i czekam juz z niecierpliwoscia na post ze stylizacja :))

  2. „Z książki „Sekret Urody Koreanek” dowiedziałam się, że kosmetyk na bazie oleju używamy przed kosmetykiem na bazie wody i wtedy wszystko działa tak jak należy.” – muszę przetestować sposób bo ciekawa jestem efektu 🙂
    Książkę też myślę zakupić, bo dzięki tobie widzę że będą w niej zawarte informacje których w internecie nie znajdę 😉

  3. Masz naprawdę wiele wspaniałych kosmetyków do pielęgnacji skóry 🙂
    Ja się nie maluję, więc od czasu do czasów używam toników i kremów 😉

  4. To 2-etapowe oczyszczanie jest ciekawe, że najpierw myjemy buzię produktami na bazie olejku a potem na bazie wody i też zaczęłam tak oczyszczać twarz;) Bardzo fajny wpis, super że na blogu jest tak różnorodnie;)

  5. moja cera również bardzo lubi się z różanymi kosmetykami. Z Bielendy miałam wodę różaną i przymierzałam się do zakupu olejku. Skusiła mnie jednak inna seria tej marki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *