Try Me! Why not?

Należę do osób, które z ogromną przyjemnością, jak tylko mam okazję – testuje różne nowinki. Dotyczy to oczywiście nie tylko kosmetyków, ale to właśnie do nich mam największą słabość. Dlatego, bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania nowego pudełeczka – „Try Me Box”, które tak notabene jest pudełeczkiem z testerami, czy jak kto woli z próbkami. Odbierając paczuszkę od kuriera, tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać w środku… Jeśli podobnie jak ja, jesteście ciekawi, jakie produkty otrzymałam do przetestowania – czytajcie dalej!

Na początku warto podkreślić, że ten, kto wpadł na ten świetny pomysł, miał głowę na karku. Bo przecież ile razy zdażyło się Wam, że po przeczytaniu pochlebnych opinii w internecie lub gazecie, biegliście do sklepu w celu zakupu pełnowymiarowego produktu, który summa summarum Was rozczarował? Mi osobiście – mnóstwo! Było tak między innymi w przypadku zachwalanych przez wszystkich kosmetyków koreańskich… Przykład? TUTAJ 🙂 Pudełko „Try Me” zawiera głównie próbki i testery kosmetyczne plus jeden pełnowymiarowy produkt za jedyne 19 zł. Przejdźmy zatem do zawartości:

Krem do rąk marki Herbolive!

 

Ten krem miałam okazję już wypróbować i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie wyglądał zachęcająco… Ja osobiście lubię ładne, pastelowe, bądź jasne opakowania, a w tym przypadku Firma Herbolive zaproponowała opakowanie mało zachęcające do kupna (na półce w sklepie pewnie nie przyciągnęłoby mojego wzroku). Jak to się jednak kolokwialnie mówi – „nie należy oceniać książki po okładce”, a w tym przypadku – zawartości po opakowaniu. Zatem dałam mu szanse i go przetestowałam… I co się okazało – krem ma konsystencje, jakiej długo szukałam. Wchłania się błyskawicznie, nie zostawia tłustego filtra i uczucia „spoconych rąk”. I nawet moje „styrane siłownią dłonie” 🙂 po użyciu tego specyfiku są aksamitnie gładkie. Jedyny minus, którego nie mogę pominąć  – to mało przyjemny zapach (przypomina męski płyn po goleniu). Ale dla efektu, jaki daje, jestem w stanie to jakoś przeżyć :). Jak zapewnia producent – nie zawiera parabenów, parafiny ani wazeliny a jego skład oparty jest na naturalnych składnikach z roślin i ziół Krety. Regularna cena za 150ml to 18,99 zł.

Make Me Bio – nawilżający krem do skóry suchej i wrażliwej (próbki)

W pudełeczku znajdziemy również dwie próbki kremu Make Me Bio: nawilżający do skóry suchej i wrażliwej „Garden Roses” oraz nawilżający dla skóry normalnej i wrażliwej „Orange Energy”. Ten pierwszy już przetestowałam (och ta moja  słabość do różu ;-)) i powiem Wam, że nie powalił mnie na kolana. Plus – za ładny zapach. Regularna cena za 60ml produktu to 49 zł.

Biotherm – krem do twarzy Aquasource, Synchroline – krem do twarzy Lipoacid Intensive i Ultra (próbki)

Kolejne próbki z pudełeczka i kolejne kosmetyki do wypróbowania: ten pierwszy już testowałam i jestem nim absolutnie zachwycona. Świetna, treściwa konsystencja, szybkie wchłanianie i zapach, który bardzo mi odpowiada. Najważniejszy jest jednak efekt, jaki pozostawia na skórze. Po jego użyciu buzia jest promienna i nawilżona. Najpierw wypróbowałam, a później doczytałam, że efekt ten został osiągnięty dzięki zawartości 5000 litrów wody termalnej (którą skoncentrowano w słoiczku Aquasource). Faktycznie wyczuwa się przenikanie tych nawilżających substancji przez skórę, a uczucie nawilżenia utrzymuje się przez długi czas. Zastanawiacie się pewnie , czy znalazłam jakiś minus?Jedyny, jaki zauważyłam, to ten, że próbka za szybko się kończy, a cena pełnowymiarowego opakowania jest dość wysoka – 129 zł. 🙁

Próbek z firmy Synchroline jeszcze nie stosowałam, ale warto tutaj zaznaczyć, że jest to ten produkt z pudełka, który możecie, ale nie musicie otrzymać. Pośród produktów wymiennych (otrzymujemy 2 z 6) w tym boxie znalazły się jeszcze: olejek do masażu z arniką od Weledy, krem do wrażliwej skóry rąk – również Weledy i 2 inne kremy od Synchroline.

Szampony Milva i balsam-krem do ciała z olejem arganowym L’Erbolario (próbki).

I to są te produkty, które okazały się totalnymi „niewypałami”. Szampony Milva ewidentnie nie polubiły się z moimi włosami, a sklejona skorupa, która powstała już podczas mycia była naprawdę niemożliwa do rozczesania gdybym nie zastosowała odpowiednich produktów. Także tym szamponom mówię stanowcze NIE. Podobnie sprawa ma się w przypadku balsamu-kremu do ciała L’Erbolario. Balsam niestety ciężko się wchłania, zapach z kolei nie powala… powala natomiast cena za pełnowymiarowy produkt, która wynosi aż 148 zł. Ja wyznaje zasadę, że skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać i zapewniam Was, że dużo lepiej działające balsamy znajdziecie w drogeriach za max. 20 zł.

Żel do mycia twarzy – Kueshi

I to jest dla mnie absolutny hit tego pudełka. Nie dość, że  za jedyne 19 zł otrzymamy pełnowymiarowy produkt, który w regularnej sprzedaży kosztuje 44 zł, to jak dla mnie – jest to produkt rewelacyjny. Aloes i rumianek, które znajdziemy w składzie, działają na skórę kojąco. Dodatkowy plus za konsystencje żelu, która po nałożeniu na twarz zmienia się w lekką piankę. Świetnie pachnie, usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczeń, jednocześnie nawilża i stabilizuje pH skóry. Ja mam buzię bardzo wymagającą, a ten produkt od pierwszego użycia polubił się z moją cerą. Na ten moment – odstawiłam wszystkie inne produkty do wieczornej toalety twarzy i przyznam Wam szczerze, że nie ma wieczoru, żebym nie sięgnęła po żel od Kueshi. Jak już się skończy – na pewno zakupię kolejne opakowanie. Gorąco polecam!

I to już wszystkie produkty, jakie miałam okazje przetestować dzięki Inspired By. Podsumowując – według mnie taki box/pudełeczko – tester to świetna sprawa. Bez zbędnego wydatku mogłam osobiście przetestować, co mi służy i co powinnam zakupić, a jakie produkty powinnam omijać szerokim łukiem :-). Dzięki temu nie będę wyrzucać pieniędzy w błoto na produkty, które i tak nie będę używać… A Wy, co myślicie o takich box’ach? Wolicie najpierw przetestować, czy wolicie ryzykować zakup, który może okazać się niewypałem? Czekam na Wasze komentarze i do następnego.

 

You may also like

4 komentarze

  1. Chyba jednak sama wolałabym przetestować niż kupić pełnowymiarowe opakowanie przynajmniej jeśli chodzi o te droższe produkty 🙂 przy tanich jest mniejsze ryzyko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *