Włochy- pomysł na city break!

Hej Kochani!

Dziś ponownie powróciła do nas wiosna… Widać ją nie tylko w kalendarzu, ale również za oknami … co mnie osobiście bardzo cieszy, bo powiem szczerze, że perspektywa zimy i widok śniegu w maju trochę budził moje obawy co do zbliżającego się wielkimi krokami lata. Jedno jest pewne, bo choć u nas w kraju pogoda kapryśna, to są miejsca w Europie, które kuszą – po pierwsze wiosenną aurą, po drugie –  pysznym jedzeniem, a po trzecie i najważniejsze (jak dla mnie) – wspaniałymi widokami. Dlaczego by nie zrobić sobie małego „city breaku” i wyskoczyć na 2-3 dni gdzieś, gdzie tego wszystkiego możemy doświadczyć?

Ci z Was, którzy śledzą mojego instagrama (KLIK) wiedzą, że z Włoch wróciłam już dobry miesiąc temu. Nie zmienia to jednak faktu, że cały czas mam przed oczami malownicze uliczki Bari, urocze kamienne domki Trulli w Alberobello, czy Sassi di Matera – włoskie miasto wykute w skale. Dlatego, dzisiaj chciałabym Was zabrać w krótką wirtualną podróż po najpiękniejszych zakątkach południowych Włoch.

 

Bari, które jest stolicą regionu Apulia stanowi świetną bazę wypadową do miasteczek położonych w okolicy i to właśnie do Bari można się dostać samolotem z Warszawy i Katowic (jeśli dobrze pamiętam :)) za naprawdę niewielkie pieniądze. Polecam przeglądać oferty Wizzair’a bo często zdarzają się cenowe perełki na tej trasie. Ja za swój bilet płaciłam 250 złotych i może to nie była jakaś wielka promocja jeśli chodzi o cenę, ale zależało mi na konkretnym terminie, a wtedy jak wiadomo mamy mniejsze pole manewru! 🙂

Z lotniska, które nosi nazwę Karola Wojtyły, bardzo łatwo dostać się do centrum Bari. Co 10-20 minut kursuje kolejka, która kosztuje 5 euro.

Jeśli chodzi o nocleg, to właśnie w Bari znajdziecie mnóstwo ofert typu B&B czyli Bed and Breakfast. Nie oznacza to jednak (jak jest w słynnym przeboju Piaska), że śniadanie zostanie Wam zaserwowane do łóżka! 🙂 Filozofia Bed and Breakfast polega na tym,  że wykupując nocleg otrzymacie najprawdopodobniej talon na śniadanie w pobliskiej kafejce, tak jak to było w moim przypadku. Hmmm muszę jeszcze dodać, że „śniadanie” w tym wypadku to za dużo powiedziane, bo czy my Polacy możemy nazwać śniadaniem – kawę i croissanta jedzone w biegu? Pozostawiam to Waszej ocenie… 😉 Jeśli wybieracie się w tamte rejony, do czego zachęcam to bardzo fajne oferty noclegów znajdziecie –> TUTAJ . Zajrzyjcie bo można trafić na „noclegowe perełki”.

W związku z tym, że w południowych Włoszech spędziłam tylko 2 pełne dni, plan był napięty. Zaraz po zakwaterowaniu się, ruszyliśmy na dworzec kolejowy, który mieliśmy dosłownie „pod nosem” i postanowiliśmy pojechać do oddalonego o jakieś 56 km miasteczka Alberobello. Znowu pociąg okazał się najtańszym środkiem transportu (cena biletu 5 euro). Uzbrojcie się jednak w cierpliwość, bo na tej trasie pół godzinne opóźnienia pociągu są normą! A sama podróż trwa jakieś 2-3 godziny mimo niedużej przecież odległości. Wszystkie te frustrujące rzeczy odchodzą jednak w niepamięć, kiedy dotrze się w końcu na miejsce i zobaczy to piękne miasteczko, z główną atrakcją, czyli domkami Trulli.

Legenda głosi, że taki rodzaj budowy tych uroczych teraz domków został wymuszony na chłopach przez hrabiów (chciano w ten sposób uniknąć płacenia podatków nałożonych przez Królestwo Neapolu na każdy nowo wybudowany SOLIDNY dom). Dacie wiarę, że zbudowane są z łupków wapiennych bez zaprawy cementowej? Poprzez swoją konstrukcje miały sprawiać wrażenie nietrwałych i tymczasowych. W rzeczywistości jednak Trulli okazały się nie tylko zadziwiająco trwałe, ale też idealne pod względem utrzymania równowagi termicznej: latem – zapewniają przyjemny chłód, a zimą – trzymają ciepło. Zwróćcie uwagę na ozodoby dachów – ezoteryczne symbole miały zapewnić domownikom pomyślność.

Największe skupisko tych niezwykłych kamiennych domków można zobaczyć w miasteczku Alberobello; miasteczko to jest jednym z 47 włoskich miejsc wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO!

Niesamowite i zdecydowanie warte zobaczenia.

Kolejny dzień to kolejna wyprawa pociągiem (i znowu trzeba zapłacić 5 euro – coś Włosi upodobali sobie tą symboliczną kwotę ;)) Tym razem naszym celem była Matera, której stara część – Sassi została wykuta w skale. Z takich ciekawostek, to do końca XX wieku Matera była jednym z najbiedniejszych regionów we Włoszech. Dla mnie największym szokiem była informacja, że tamtejsza ludność funkcjonowała bez prądu, bieżącej wody i kanalizacji. Co więcej – mieszkając w tych skalnych chatkach na bardzo małej powierzchni (przeważnie były to tylko 2 pomieszczenia), razem z rodziną i zwierzętami – byli bardzo szczęśliwi i towarzyscy.

Dopiero w 1993 roku zabytkową część miasta Sassi di Matera wpisano na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Było to prawdziwe wybawienie dla mieszkańców, wiele kościołów i domów odrestaurowano i zaczęto zarabiać również na turystyce.

Kręte uliczki, piękne widoki robią ogromne wrażenie i zapierają dech w piersiach. To tutaj kręcono wiele filmów, na czele z „Pasją” Mela Gibsona. Jeśli będziecie kiedyś w południowych Włoszech to nie możecie ominąć tego miejsca!

Widziecie te jaskinie? Tam kiedyś mieszkali ludzie! :O

Matera to również piękno przyrody i zapierające dech w piersiach widoki. Sasii położona jest na wysokim brzegu wąskiego kanionu rzeki. Z jednej strony mamy klimatyczne domki i jeszcze piękniejszego miasteczka, a z drugiej – nierzeczywistą wręcz potęgę natury! Myślę, że jak tam kiedyś będziecie, to niejednokrotnie z Waszych ust padnie bardzo wymowne „WOOOW”! 🙂

I to tyle jeśli chodzi o mój mały kwietniowy „city break”. Trochę żałuję, że na samo Bari pozostało niewiele czasu… Jestem pewna, że  to miasto też ma sporo do zaoferowania. 🙂 Już dziś wiem, że  muszę tam jeszcze wrócić i odkryć uroki kolejnych miasteczek regionu Apulia, tak od siebie różnych!

Mam nadzieję, że taki wpis był dla Was miłą odskocznią od postów modowych!

Dajcie znać, bo przede mną kolejna krótka wyprawa… o której chętnie Wam opowiem! 😉

You may also like

16 komentarzy

  1. Tak, to bardzo miła odskocznia modowa 🙂 Piękne zdjęcia, które muszą mi tymczasem zastępować urlopy, więc dziękuję :)) A tak przy okazji dojrzałam na zdjęciach piękną niebieską koszulę, świetną torebkę i cudowną kwiecistą sukienkę :)) Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. No po prostu przepiękne *.* Na początku byłam sceptycznie nastawiona do ilości tekstu, ale naprawdę wciąga plus te zdjęcia *,* Ah Włochy to aktualnie tylko marzenie. Moim celem jest stanięcie na równiku w Ekwadorze 🙂

  3. Cudownie wyglądałaś! Zresztą jak zawsze 😉
    Zazdroszczę wyjazdu do Włoch. To cudowne państwo. W podstawówce sama miałam okazję tam być, dzięki wymianie uczniowskiej.
    Cudowne miejsca i zdjęcia! Życzę kolejnych tak udanych i pięknych wyjazdów 😉

  4. Ależ piękne zdjęcia i piękne miejsca! Kolorowe doniczki skradły moje serce, jak i ta piękna sukienka! 😀

    Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *